Close

Muzeum dla Dzieci

Przy okazji odwiedzenia aktualnej wystawy „ŁADnie od morza do Tatr” w Muzeum dla dzieci, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tej popularnej warszawskiej instytucji. Utworzona w 2012 roku jako jeden z oddziałów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, jest jednocześnie pierwszą tak nazwaną inicjatywą muzealną w Polsce – przeznaczoną dla najmłodszych, w zamierzeniach pozwalającą dzieciom na nieskrępowaną zabawę i naukę, oswajającą muzealną przestrzeń.

Kilka słów o wystawie

Czym jest krajobraz? Jak się zmienia w zależności od miejsca, w którym jesteśmy? Jak wpływa na nas, a jak my wpływamy na krajobraz? Próbę odpowiedzi na te pytania podjęli twórcy wystawy „ŁADnie od morza do Tatr”, której celem jest pokazanie różnorodności polskiego krajobrazu z zaakcentowaniem jego pozytywnych aspektów oraz nakłonienie do refleksji nad otoczeniem, w którym żyjemy, uczymy się, pracujemy i odpoczywamy.  

Wystawa obejmuje trzy sale, poświęcone kolejno takim zagadnieniom jak: kultura, miasto, natura. W części dotyczącej kultury dzieci mogą ułożyć Polskę z drewnianych puzzli magnetycznych i przy okazji dowiedzieć się o podziale na województwa przed i po reformie 1999 roku. Na ścianie wisi kilka archiwalnych zdjęć krajobrazu wiejskiego, a na mapie Polski można przytwierdzać karteczki z rysunkowymi lub słownymi skojarzeniami z danym rejonem naszego kraju. W sali „miejskiej”, w naszej ocenie najciekawszej, dzieci wymyślają nazwy ulic lub skwerów, projektują krajobraz miejski za pomocą przesuwanych obrazków i budują miasto z drewnianych klocków. Sala poświęcona krajobrazowi naturalnemu powstała przy współpracy z pracownią Dzikie Dzieci: można tu dotknąć kory drzew i bawić się patykami. Znajdziemy tu również zabawki i przedmioty codziennego użytku wykonane z naturalnych materiałów.

Ładnie wystawa
Ładnie wystawa
Ładnie wystawa dla dzieci

Noc w Muzeum…

Wystawę odwiedziłam kilka tygodni temu z dwójką ciekawskich przedszkolaków. W  piątkowe popołudnie, na dwie godziny przed zamknięciem, w Muzeum dla Dzieci panowały pustki. Nie było innych zwiedzających ani nikogo z obsługi ekspozycji. Nikt nawet nie sprawdził naszych biletów. Z jednej strony to całkiem fajne doświadczenie – mieć muzeum tylko dla siebie. Poczuliśmy się jednak trochę opuszczeni i zagubieni. Ekspozycja też żyła swoim życiem: puzzle i klocki były trochę pomieszane. Nie było nikogo, kto mógłby zapanować nad tym lekkim chaosem i wesprzeć nas w efektywnym eksplorowaniu tej przestrzeni.

Po zwiedzeniu trzech sal ekspozycyjnych czuliśmy pewien niedosyt. Dzieci co prawda świetnie się bawiły, zwłaszcza w sali „miejskiej”, ale miałam wrażenie, że niewiele z tej ekspozycji wyniosły. W mojej ocenie, na wystawie o krajobrazie za mało jest… krajobrazu. Wydawać by się mogło, że temat jest niezwykle plastyczny i łatwo go zaprezentować za pomocą zdjęć czy ilustracji.  Natomiast mi brakowało narzędzi, aby wytłumaczyć kilkulatkom, czym ten krajobraz właściwie jest, jak bardzo się różni w zależności od rejonu Polski i w jakim stopniu ludzie wpływają na jego przemianę. Mogłoby to przykładowo zobrazować zestawienie ilustracji tej samej przestrzeni jako krajobrazu naturalnego, kulturowego i zdewastowanego. Brakowało mi również „wejścia” w krajobraz, doświadczania go wszystkimi zmysłami. Wystawa podejmuje też kilka trudniejszych zagadnień, takich jak wspomniany wcześniej podział administracyjny czy idea budżetu partycypacyjnego: maluchy mogą zagłosować za pomocą kolorowych kulek na projekt zmiany, jaką chciałyby wdrożyć w swojej okolicy. W ten sposób wystawa ma inspirować do tego, aby samemu zadbać o najbliższy nam krajobraz. Przy tej okazji być może warto by było pokusić się o kilka praktycznych i bardziej realnych przykładów tego, w jaki sposób mali ludzie mogą dbać o otoczenie wokół siebie.

Muzeum dla dzieci
Muzeum dla dzieci
Muzeum dla dzieci

To, co w naszej ocenie jest na plus, to estetyczna, jasna i kolorowa przestrzeń wystawowa, w którą dzieci wchodzą intuicyjnie i naprawdę świetnie się tam bawią. Stanowiska ekspozycyjne są ciekawie zaprojektowane, w większości wykonane z drewna i naturalnych materiałów, umieszczone na odpowiedniej wysokości. Na wystawie jest kilka eksponatów, których nie można dotykać, co budzi pewną konsternację u dzieci. Całość zachęca do eksplorowania i zabawy.

Kilka słów o Muzeum dla Dzieci

Muzeum dla Dzieci mogłoby być, ale nie jest naszym ulubionym miejscem na kulturalno-dziecięcej mapie Warszawy. Wielka szkoda. Wydawałoby się, że przestrzeń utworzona przy tak doświadczonej instytucji, mająca możliwość czerpania z bogatych zbiorów i wiedzy Muzeum Etnograficznego, będzie wyjątkowym ośrodkiem edukacyjno-eksperymentalnym dla dzieci w różnym wieku. Nazwa Muzeum dla Dzieci również zobowiązuje – odwołuje się bowiem do potrzeb konkretnej grupy odbiorców. I te potrzeby, zarówno w warstwie merytorycznej, jaki i infrastrukturalnej powinny być odpowiednio zidentyfikowane i brane pod uwagę przy organizacji muzealnej przestrzeni i wystaw. Dlatego do warszawskiego Muzeum dla Dzieci podchodzimy bardziej krytycznie niż do innych muzealnych placówek stolicy, dla których dziecko nie jest głównym odbiorcą działań.

Muzea dla dzieci (a właściwie muzea dzieci, gdyż to dzieci są właścicielami i gospodarzami tych miejsc) to trend bardzo popularny na Zachodzie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie tego typu placówki znajdują się praktycznie w każdym większym mieście. Organizacja pozarządowa Association of Children’s Museums zrzesza ponad 300 muzeów dla dzieci z 23 krajów, a miejsca te odwiedzane są przez ponad 30 milionów dzieci i rodziców rocznie. Większość amerykańskich muzeów dzieci to prawdziwe centra edukacji kulturalnej, w których dzieci uczą się przez zabawę i spontaniczną eksplorację przestrzeni zaprojektowanej specjalnie dla nich. Wypełnione są „dotykalskimi” i interaktywnymi eksponatami, szeroką gamą materiałów i narzędzi naukowych, a także urządzeniami i przestrzeniami wspierającymi aktywność fizyczną (również na świeżym powietrzu). Po muzeach dzieci można bezkarnie biegać, można tam głośno rozmawiać, można dotykać eksponatów. Przemyślane są w taki sposób, aby stanowiły bezpieczną i intuicyjną przestrzeń dla całych rodzin: można po nich biegać, można w nich głośno rozmawiać, można dotykać eksponatów.

O tym jak ważne jest chodzenie z dzieckiem do muzeum i dlaczego warto to robić, pisaliśmy TU. Jesteśmy również partnerami akcji #muzealniaki.

dzikie dzieci

Warszawskie Muzeum dla Dzieci w zamierzeniach też ma być taką przestrzenią i z pewnością dzieci mogą tam więcej niż w innych muzeach. Instytucji patronuje Janusz Korczak, a jej twórcy podkreślają, jak ważne jest dla nich, aby do młodych zwiedzających odnosić się z szacunkiem i uważnością, jak do pełnoprawnych partnerów dorosłych.
Edukatorzy i animatorzy z MDD to w naszej ocenie osoby bardzo kompetentne i doświadczone w pracy z dziećmi. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że muzeum wciąż szuka pomysłu na siebie i póki co skupia się na odbiorcach grupowych, organizując liczne warsztaty dla szkół i przedszkoli. Indywidualni zwiedzający są tam traktowani trochę po macoszemu, o czym świadczyć może choćby to, że dla nich Muzeum otwarte jest jedynie trzy dni w tygodniu (środowe popołudnia, soboty i niedziele). Potwierdzają to również nasze, być może pechowe, doświadczenia z rodzinnych  wizyt w muzeum: kilka miesięcy temu zostaliśmy wyproszeni z jednej sal ekspozycji, bo odbywały się w niej urodziny (słono płatna impreza prywatna), a ostatnio – jak już wspomniałam – zupełnie sami błąkaliśmy się po wystawie „ŁADnie…”, co pewnie miało wpływ na jej słabszy odbiór. Muzea dla dzieci, podobnie jak wystawy dla dzieci, rządzą się trochę innymi prawami: tu wręcz niezbędna jest dodatkowa obsługa w postaci dobrze poinformowanych osób pierwszego kontaktu czy animatorów.

Trzeba uczciwie przyznać, że Muzeum dla Dzieci organizuje liczne, bardzo ciekwawe warsztaty i wydarzenia, również dla rodzin. Niektóre z nich są bezpłatne. Tematyka zajęć jest zróżnicowana, często nawiązuje do wystawy czasowej, pory lub okresów w roku, świąt czy bieżących wydarzeń. Większość z nich wykorzystuje etnograficzny charakter placówki. Informacje o aktualnych warsztatach rodzinnych w Muzeum znajdziecie na stronie: http://ethnomuseum.pl/muzeum-dla-dzieci/wydarzenia-rodzinne


Przy wejściu do MDD jest wieszak ze strojami i ozdobami ludowymi, które można przymierzać (fajny pomysł). W tle – magnetyczna mapa świata i tylko 4, słownie cztery, magnesy, które można na niej przyczepić (zmarnowany potencjał).

Czy chęci wystarczą?

Budynek Muzeum Etnograficznego jest dostatecznie przygotowany na wizytę rodzin z małymi dziećmi. Ale znowu ­– od Muzeum dla Dzieci oczekujemy czegoś więcej. Winda zewnętrzna powinna być dokładniej oznakowana, szatnia i sanitariaty lepiej dostosowane do wzrostu młodych zwiedzających i bardziej przyjazne. Po muzealnej przestrzeni trudno poruszać się z wózkiem dziecięcym – futryny są wąskie, a do samego MDD trzeba najpierw wejść, a potem zejść po kilku schodach (dlaczego nie zdecydowano się na pochylnie?). Oczywiście jestem świadoma licznych ograniczeń (głównie finansowych), z którymi zmierzyć się muszą polskie instytucje kultury, ale wydaje mi się, że w tym wypadku pewne rozwiązania nie wymagałyby dużych nakładów – czasem naprawdę wystarczy dobry projekt, a przede wszystkim dobre chęci i gotowość kompleksowego spojrzenia na miejsce, którego nazwa sugeruje przestrzeń przyjazną dzieciom i ich rodzicom.

W naszej ocenie, w obecnym kształcie Muzeum dla Dzieci bliżej jest do – działających często bezpłatnie przy muzeach oraz częściej i lepiej dostępnych – miejsc edukacji rodzinnej (takich jak Stara Kordegarda w Łazienkach) niż do autonomicznie działającej przestrzeni wystawowej. Mimo wszystko uważam, że MDD ma olbrzymi potencjał i warte jest, by dawać mu kolejne szanse. Większość wystaw zbiera pozytywne recenzje, a samo muzeum cieszy się dużą popularnością wśród rodzin. Przyznaję również, że moje dzieci za każdym razem dobrze się tam czują i fajnie bawią, przy okazji oswajając muzealną przestrzeń. Śledzimy więc kalendarz warsztatów, czekamy na nowe wystawy i trzymamy kciuki, aby ta placówka porządnie zbadała potrzeby swoich odbiorców, znalazła pomysł na siebie i stała się Muzeum Dzieci z prawdziwego zdarzenia.

Tekst Joanna Barczuk

* * * * *

“ŁADnie od morza do Tatr” – 10.12.2018 – 10.06.2019

Muzeum dla Dzieci, ul Kredytowa 1, 00-056 Warszawa, www.ethnomuseum.pl

Kuratorka: Justyna Dominiak
Opieka merytoryczna: Anna Grunwald Kierownik Działu Edukacji PME i Muzeum dla Dzieci
Eksperci: Maja Głowacka, Klara Czerniewska-Andryszczyk, Patryk Pawlaczyk

Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm jutra” oraz z budżetu Samorządu Województwa Mazowieckiego.

Zobacz naszą opinię o przystosowaniu Muzeum Dla Dzieci na stronie Zmaluchem.pl!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Co każdy rodzic powinien wiedzieć?

 

  • jak bezpiecznie i przyjemnie dojechać tam gdzie chce;
  • jak ciekawie spędzić weekend;
  • gdzie zjeść rodzinny obiad lub wypić kawę;
  • do jakiego muzeum można wjechać wózkiem
  • który pracodawca pozwoli przyjść z dzieckiem do pracy.

To i wiele więcej wprost na Twoją skrzynkę!

ZAPISZ SIE!