Czy niealimentacja w Polsce to duży problem? Nie, to problem ogromny. Tak ogromny, że żeby sobie uzmysłowić jego skalę, potrzebujemy go „przeliczyć” na liczby, które potrafimy sobie wyobrazić.
Niealimentacja dotyczy około miliona dzieci w Polsce. To 2 razy tyle, co liczba mieszkańców Poznania! Dług alimentacyjny wynosi blisko 17 miliardów złotych. To tyle, co kwota uzbierana podczas ubiegłorocznego finału WOŚP razy… 58! To pieniądze, za które mogłoby powstać 1000 nowych przedszkoli. 17 miliardów starczyłoby też na posiłki dla wszystkich uczniów polskich szkół przez rok.
__________________________________
Chcesz nas wesprzeć w walce z niealimentacją?
Podpisz list otwarty do Ministra Sprawiedliwości.
___________________________________
Skąd taka skala niealimentacji w Polsce, kto ponosi jej konsekwencje i jakie rozwiązania możemy wdrożyć, żeby zacząć rozwiązywać ten problem? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania w tym tekście.
Niealimentacja w Polsce – takie są fakty
Już podane wyżej dane na temat niealimentacji w Polsce robią (bardzo złe) wrażenie. A to nie wszystko:
W 2024 w Krajowym Rejestrze Długów było zarejestrowanych niemal 300 000 dłużników alimentacyjnych, z których 94% stanowią mężczyźni. A to tylko część osób, które dopuszczają się przestępstwa niealimentacji. Wielu z nich nie zostaje zgłoszonych do rejestru.
Zadłużenie alimentacyjne wynosi blisko 17 mld złotych. Pamiętajmy, że są to wyłącznie długi wobec Funduszu Alimentavyjnego, wpisane do rejestru przez Miejskie i Gminne Ośrodki Pomocy Społecznej (MOPS i GOPS). Prawdziwa wysokość tego długu jest nieznana.
Średnia kwota przypadająca na jednego rodzica uchylającego się od płacenia alimentów to ponad 57,5 tys. zł, co przewyższa wysokość minimalnego rocznego wynagrodzenia brutto.
Krajowa Rada Komornicza podaje, że skuteczność egzekucji alimentów w Polsce oscyluje poniżej 20%.
Według Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości najczęściej popełnianym przestępstwem wobec dzieci w 2024 roku było przestępstwo niealimentacji i stanowiło blisko 70% wszystkich przestępstw przeciwko nieletnim. To nie przemoc fizyczna jest więc największym (choć oczywiście równie ważnym) problemem, a przemoc ekonomiczna.
Skoro wiemy, jak powszechna jest niealimentacja w Polsce, to może poszkodowani rodzice oraz dzieci mogą liczyć na wsparcie instytucji w egzekwowaniu zasądzonych alimentów? Niestety nie. Jak podaje raport z badania „Postrzeganie osób niewywiązujących się z obowiązku alimentacji. Przyczyny niealimentacji”:
- zdaniem 74,6% badanych policjanci, prokuratorzy, sędziowie i pozostali urzędnicy urzędów państwowych nie traktują niealimentacji jako poważnego problemu;
- aż 69,7% respondentów ocenia, że komornicy nie wykorzystują wszystkich dostępnych narzędzi egzekucji, aby była ona skuteczna;
- do tego ponad 72% badanych ocenia, że głównym powodem niealimentacji jest zatrudnienie osób zobowiązanych do płacenia alimentów, w tzw. szarej strefie;
- a co za tym idzie, 39% uważa, że brakuje również odpowiednich instrumentów (programów rządowych, aktów prawnych), aby aktywizować dłużników alimentacyjnych zawodowo
Temat kreatywnych form zatrudnienia i innych sztuczek, które pozwalają na uchylanie się od płacenia alimentów, podejmuje „Raport na temat zjawiska niealimentacji i trudności w egzekucji zobowiązań alimentacyjnych”. Według zebranych w nim danych dłużnicy, dzięki osobom ich wspierającym takim jak rodzice, pracodawca, nowa partnerka, wykorzystują następujące sposoby:
- ukrywanie dochodów, czyli tzw. praca „na czarno” (32% dłużników);
- zatrudnienie w firmach „na słupa”, czyli u fałszywego pracodawcy (15%);
- przekształcenie majątku na osoby trzecie (18%);
- zatrudnienie za granicą (10%).
Wszystkie te fakty nie napawają optymizmem. Tym bardziej przykre są wnioski płynące z raportu przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown S.A – z jednej strony Polacy negatywnie oceniają osoby niepłacące alimentów (aż 92% badanych), ale z drugiej, nie wpływa to na nasze postawy – aż 40% respondentów, którzy znają osobę niepłacącą alimentów, nie próbowało wpływać na zmianę jej zachowania.
___________________________________
Chcesz na bieżąco śledzić nasze działania, między innymi te, dotyczące niealimenatcji? Zapisz się do newslettera Rodzic w mieście.
___________________________________
Niealimentacja w Polsce – kto i jakie konsekwencje ponosi?
Kto najbardziej odczuwa skutki niealimentacji w Polsce? Samodzielne mamy oraz dzieci, które wychowują się bez ojców (wg spisu powszechnego z 2021 roku, 22,6% rodzin w Polsce to rodzice samodzielnie wychowujący dzieci, z tego 18,8% to matki, 3,8% to ojcowie).
Jakie konsekwencje niealimentacji odczuje samodzielny rodzic, czyli w większości wypadków mama, która sama wychowuje dzieci? Najpoważniejsze skutki (które same w sobie są ogromnymi tematami), to:
- obciążenie ekonomiczne
Wychowywanie dziecka (lub dzieci) przez jedną osobę z jednym dochodem skutkuje ogromnym obciążeniem ekonomicznym. A to odbija się przede wszystkim na dzieciach. Jak czytamy w publikacji „Raport o biedzie. Biedańsk” Szlachetnej Paczki:
„Dla rozwoju dziecka równie ważne co posiłek są także spełnione marzenia, odkryte pasje i zdrowe relacje. […] wiemy […], że są dzieci, które śpią na karimatach, podłogach lub z całą rodziną. Nie zapraszają kolegów ze wstydu i nie jeżdżą na wakacje poza domem, mimo że odpowiednio 60% i 51% z nas uważa to za istotne”.
Obciążenie ekonomiczne samodzielnego rodzica przekłada się na to, czy i w jakich warunkach dziecko będzie spotykać się z kolegami i budować z nimi relacje i czy znajdą się fundusze na dodatkowe zajęcia lub kolonie. Brak wsparcia finansowego drugiego rodzica znacząco utrudnia rozwijanie kompetencji społecznych, edukacyjnych oraz pasji dziecka. Według danych GUS:
- 41% rodzin funkcjonuje bardzo skromnie;
- co drugie niealimentowane dziecko ze względów finansowych nie wyjeżdża na wakacje;
- dzieci dłużników alimentacyjnych nie stać też na dodatkowe zajęcia pozaszkolne;
- 25% rodzin, w których samotny rodzic wychowuje dzieci, grozi skrajne ubóstwo;
- 50% samotnych rodziców zgłosiło potrzebę pomocy ze strony instytucji publicznych.
Rodzina, w której za utrzymanie odpowiedzialna jest samodzielna mama (lub ojciec) będzie miała również mocno ograniczoną możliwość posiadania mieszkania (brak zdolności kredytowej). Przy stałym obciążeniu opieką, poprawa sytuacji finansowej (zmiana pracy/awans/podwyżka) także będzie trudna lub wręcz niemożliwa – pracodawca nie zainwestuje w pracownika, który często bierze opiekę lub L4 na dzieci.
- przemoc poseparacyjna
Brak zaangażowania (finansowego, czasowego, czy emocjonalnego) w opiekę nad dzieckiem po rozstaniu rodziców to przemoc poseparacyjna. Rozwiązaniem tego problemu mogłaby być według niektórych opieka naprzemienna.
Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek pracuje nawet nad reformą prawa rodzinnego, która ma wprowadzić opiekę naprzemienną jako domyślny model po rozstaniu rodziców. Nowe przepisy mają na celu zapobieganie tzw. alienacji rodzicielskiej i ułatwienie kontaktów z dzieckiem, traktując wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej jako priorytet.
Tymczasem GREVIO (Grupa Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej) wezwała Polskę (wystąpienie z 16 września 2021 r.) do podjęcia wszelkich środków, w tym legislacyjnych, aby pracownicy socjalni czy sędziowie nie używali pojęcia „alienacji rodzicielskiej” przy podejmowaniu decyzji w sprawie opieki i widzeń z dzieckiem, bo może ono być wykorzystywane przez przemocowego rodzica.
- skutki społeczne
Dłużnicy alimentacyjni pozwalają, żeby państwo utrzymywało ich dzieci (z Funduszu Alimentacyjnego), czyli zrzucają tę odpowiedzialność finansową na podatników. Co ważne, sami unikają płacenia podatków i dokładania się do budżetu, ponieważ bardzo często pracują na czarno. W tym samym czasie wydajemy na tych rodziców kolejne pieniądze, próbując (często nieskutecznie) egzekwować zadłużenie alimentacyjne lub prowadząc ciągnące się miesiącami sprawy sądowe. Brak skutecznych rozwiązań, które mogłyby ukrócić niealimentacje, prowadzi do mnożenia kosztów, które ponosimy wszyscy, jako społeczeństwo.
Konsekwencje niealimentacji są więc poważne i niesamowicie obciążające dla samodzielnych mam oraz dzieci, które nie otrzymują zasądzonych alimentów. Ale skutki niealimentacji odczuwamy także jako społeczeństwo.N
Niealimentacja w Polsce – nasze rozwiązania
60% dłużników alimentacyjnych to finansowi recydywiści, którzy oprócz alimentów, mają również zaległości wobec innych wierzycieli. Głównie banków, firm telekomunikacyjnych i sądów. Nie płacą także za jazdę komunikacją miejską (nieopłacone mandaty za jazdę bez biletu) czy za czynsz w mieszkaniach komunalnych i spółdzielczych.
Skoro znamy dokładnie wysokość zadłużenia alimentacyjnego oraz innych zobowiązań, z którymi zalegają ci dłużnicy, dlaczego nie jesteśmy w stanie jako państwo efektywnie ściągać tych należności? Podsumowując fakty, które zostały przedstawione wyżej, widzimy, że egzekucję komorniczą należności alimentacyjnych utrudniają trzy główne czynniki:
zabiegi rodziców niepłacących alimentów, polegające na ukrywaniu majątku i dochodów (na przykład poprzez pracę w „szarej strefie”, wyjazd za granicę, o czym była mowa wyżej);
niedostateczna koordynacja współpracy między komornikami, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, Urzędem Skarbowym i innymi instytucjami odpowiedzialnymi za egzekucję należności alimentacyjnej;
norma kulturowa, czyli tolerancja dla niepłacenia alimentów na dzieci, która prowadzi do powstawania grup wspierających rodziców w niepłaceniu alimentów np. pracodawca, który zgadza się na nierejestrowanie dochodów pracownika, rodzina, która pomaga mu ukrywać majątek, etc.
Znając te trzy główne przyczyny stale rosnącego zadłużenia alimentacyjnego w Polsce, proponujemy rozwiązania, które szybko i skutecznie zmuszą do płacenia alimentów. Plusem ich jest także to, że można je wprowadzić niewielkim kosztem praktycznie od razu:
- zakaz wyjazdu z kraju dla dłużników alimentacyjnych → praca za granicą to również sposób na ukrywanie dochodów, ponieważ bardzo trudno jest wyegzekwować należności, jeśli dłużnik alimentacyjny pracuje za granicą.
- kontrola ZUS i Urzędu Skarbowego dla dłużnika oraz zatrudniającego go pracodawcy → praca na czarno czy za pensję minimalną z resztą wynagrodzenia wypłacaną „pod stołem” to kolejny częsty zabieg wykorzystywany przez niepłacących alimentów rodziców.
- dozór elektroniczny zamiast więzienia jako kara za przestępstwo niealimentacji → takie rozwiązanie pozwala dłużnikowi podjąć pracę (zacząć spłacać dług) oraz nie pozwala na zatajanie dochodów (niemożliwy jest wyjazd za granice lub ukrywanie faktu przebywania w pracy).
Po wprowadzeniu tych trzech rozwiązań możemy monitorować, czy i jakie zmiany zachodzą w liczbie dłużników alimentacyjnych w Polsce i wysokości ich zadłużenia. I rozważać kolejne rozwiązania, które sprawdziły się gdzie indziej.
Przykładowo w niektórych krajach sądy używają tabel (formuł matematycznych) do obliczania wysokości alimentów – przykładem są Niemcy i stosowana tam „tabela düsseldorfska”. W Polsce Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadziło i wycofało tablice alimentacyjne w ciągu… tygodnia. Nie mieliśmy więc szansy sprawdzić skuteczności tego rozwiązania.
Zanim więc przejdziemy do takich ustawowych rozwiązań, zacznijmy od planu minimum. Jeśli chcemy ograniczyć problem niealimentacji w Polsce, nasze trzy postulaty to najprostsze i najłatwiejsze do wprowadzenia rozwiązania, które możemy wcielić w życie już dziś. A jak widać z przedstawionych w tym tekście danych, potrzebujemy ich od bardzo dawna.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj nasz poprzedni wpis o niealimentacji w Polsce.
















