Chcemy zatrzymać proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w przepisach. Ale dlaczego? Przecież potrzebujemy zmian w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.
Zgadza się, potrzebujemy wielu zmian i takich przepisów, które będą wspierać rodziców po rozstaniu. Ale przede wszystkim potrzebujemy prawa, które będzie dbać o dobro dziecka.
Dlaczego w takim razie chcemy zatrzymać tzw. pakiet rodzinny, czyli proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministra Waldemara Żurka zmiany? Poniżej szczegółowo omawiamy nasze stanowisko.
Czy piecza współdzielona to zły pomysł?
Piecza współdzielona to pierwszy z pomysłów Ministra Waldemara Żurka. Preferowany podział opieki między rodziców to rozwiązanie świetne… na pierwszy rzut oka.
W proponowanych zapisach brakuje jednak dookreślenia, jaki minimalny podział (komentujący projekt ustawy eksperci proponują minimum 35% czasu) ma przypadać dla jednego z rodziców. Tak więc na papierze możemy mieć pieczę współdzieloną, a w rzeczywistości może to być podział opieki w stosunku 80/20. Czyli jednak nie do końca „współdzielona” piecza…
Dodajmy, że dziecko nie jest przedmiotem, który można sprawiedliwie „podzielić” pomiędzy dwa domy. A samo dziecko może mieć bardzo konkretne powody, dla których nie chce kontaktu z jednym z rodziców.
Czy piecza współdzielona powinna się wiązać z niższymi alimentami?
No tak, przecież jeśli obydwie strony dzielą się opieką, to alimenty nie muszą być już tak wysokie, prawda? Tylko że piecza może być „współdzielona” tylko na papierze (patrz punkt wyżej). Zastanówmy się więc, czy w takiej sytuacji nie okaże się, że piecza współdzielona stanie się (kolejnym) narzędziem do unikania obowiązku alimentacyjnego.
Tymczasem niealimentacja to problem, którego polskie władze od lat nie potrafią rozwiązać.
Czy alimenty natychmiastowe to świetny pomysł?
Alimenty w ciągu 7 dni? Super! Tylko że według proponowanych zapisów wysokość tych alimentów będzie ustalana w odniesieniu do minimalnego wynagrodzenia.
Niezależnie od tego, ile zarabia i ile do tej pory wnosił do domowego budżetu obciążony alimentami rodzic. Niezależnie od sytuacji zdrowotnej dziecka czy innych specjalnych wymagań związanych z jego wychowaniem. Dla każdego dziecka po równo. Bo według Ministra Sprawiedliwości lepiej jest zrobić coś szybko, niż dobrze.
Czy mama powinna iść do więzienia?
Jeśli uporczywie utrudnia dziecku widywanie się z tatą, to może powinna być za to surowa kara? Według danych GUS samotne matki to ok. 18,8%–19,4% z 22,6% rodzin z jednym rodzicem. Czyli nowe przepisy, które mają wprowadzić karę ograniczenia wolności, będą dotyczyć głównie mam.
A co jeśli mama chroni dziecko przed przemocą? Wprowadzając takie przepisy, trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Dlaczego kontakty zostały przez jednego z rodziców ograniczone? Prawo nie może tak samo traktować osoby, która bezpodstawnie utrudnia kontakty i rodzica, który próbuje chronić dziecko.
Dziecko nie nie jest do podziału! Zatrzymajmy szkodliwe zmiany w Kodeksie rodzinnym! → rodzicwmiescie.pl/pakietrodzinny/
Czy ważne są powody, dla których rodzice się rozstali?
Piecza współdzielona? Przyznajemy automatycznie w każdej sprawie rozwodowej! Utrudnianie kontaktów? Więzienie! Proste i sprawiedliwe rozwiązania, prawda? Niekoniecznie.
Przymknijmy oko na to, że według raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z 2026 roku w ponad 60% spraw sądy rodzinne pominęły obowiązek uwzględnienia historii przemocy. Czy w takim razie dziecko może trafić z automatu pod opiekę osoby stosującej przemoc? Niestety tak. Czy jedno z rodziców może utrudniać kontakty dziecka z drugim z powodu historii przemocy? Niestety tak.
Proponowane przez Ministra Waldemara Żurka przepisy zdają się o tym zapominać. We wszystkich tych propozycjach nie bardzo widać dbałość o dobro dziecka. Brakuje także życiowego podejścia do tematu i brania pod uwagę trudnych doświadczeń, z powodu których dochodzi do rozwodu czy rozstania rodziców.
Czy chcemy przepisów opartych na „w moim doświadczeniu”?
Jakie są nasze doświadczenia po spotkaniu Zespołu Parlamentarnego ds. Reformy Prawa Rodzinnego? Brakuje rozmowy, która opierałaby się na wynikach badań i codziennej praktyce organizacji, które pracują z rodzinami.
W odpowiedzi na przedstawiane przez nas dane, wyniki badań i możliwe do zweryfikowania przykłady z NGO-sów, które wspierają rodziny podczas trudnych rozwodów, słyszałyśmy: „Nasze doświadczenia są inne”.
Przepisy prawa, w tym Kodeksu rodzinny i opiekuńczy, nie mogą powstawać na podstawie indywidualnych doświadczeń. O brzmieniu tych paragrafów i artykułów muszą decydować wyniki badań, wnioski wynikające z danych, wiedza ekspertów i ekspertek oraz doświadczeń osób, które na co dzień pracują z rodzinami.
Musimy również sprawdzać, jak proponowane rozwiązania wpłyną na dzieci w codziennym życiu rodziny po rozstaniu. Dlatego nadal zabieramy głos w pracach nad zmianami w projekcie ustawy.
Czy dzieci mogą być w pakiecie rodzinnym najważniejsze?
W proponowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministra Waldemara Żurka przepisach brakuje podmiotowego traktowania dziecka.
Nie, kontakty z obojgiem rodziców nie są najważniejsze – dziecko powinno mieć możliwość odmówienia kontaktów z rodzicem, np. jeśli doświadczyło z jego strony przemocowego traktowania.
Nie, szybkie alimenty na poziomie minimalnego wynagrodzenia nie są dobrym rozwiązaniem – dziecko nie powinno odczuwać spadku poziomu życia, ponieważ rodzice nie umieją się porozumieć podczas rozwodu.
Nie, kara więzienia dla mamy czy taty nie jest rozwiązaniem i nie powinna być wręczana opiekunom jako argument czy sposób na zastraszenie byłego współmałżonka – dziecko powinno być chronione przed doświadczaniem eskalacji konfliktu między rodzicami.
Interes dziecka powinien być ważniejszy niż wygoda dorosłych i założenia systemu.
Dziecko nie jest rzeczą do automatycznego podziału przez przepisy.
