Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Waldemara Żurka pracuje nad zmianami w prawie, w tym nad rozwiązaniami dotyczącymi uporczywego utrudniania kontaktów dziecka z jednym z rodziców. W debacie nad nowymi przepisami pojawia się także propozycja wprowadzenia odpowiedzialności karnej, obejmującej grzywnę, a nawet pozbawienie wolności. Ujmując rzecz prościej, tata będzie mógł wnioskować o karę więzienia dla mamy, jeśli dziecko nie będzie kontaktować się z nim w ustalonych przez sąd terminach. Bez względu na to, czego chce dziecko i czy to dla dziecka bezpieczne.
Zaostrzenie kar za utrudnianie kontaktów z dzieckiem budzi jednak poważne wątpliwości. W tym artykule przyglądamy się planowanym zmianom, wyjaśniamy, dlaczego budzą nasz sprzeciw, i pokazujemy, jakie zagrożenia mogą nieść dla dzieci oraz rodziców doświadczających przemocy domowej.
O pracach i konsultacjach przy tzw. pakiecie rodzinnym ministra Żurka pisałyśmy już wcześniej. Na blogu fundacji Rodzic w mieście są też artykuły o nakazie alimentacyjnym (wcześniej alimenty natychmiastowe) oraz pieczy współdzielonej, czyli pozostałych elementach pakietu, które przedstawiło Ministerstwo Sprawiedliwości.
Prawo do kontaktu? Tak. Obowiązek kontaktu? Nie!
Na początek warto wyjaśnić najważniejszą sprawę. Jesteśmy absolutnie za tym, żeby dziecko miało kontakt z obojgiem rodziców. Jest jednak jeden warunek, który musi być w takiej sytuacji spełniony – dziecko musi czuć się bezpiecznie w relacji z obojgiem rodziców, z którymi ma kontakt.
To znaczy, że prawo dziecka do bezpieczeństwa musi być bezdyskusyjnie ważniejsze niż prawo rodzica do kontaktu. Tymczasem ustawa, która dotyczy uporczywego utrudniania kontaktów, zakłada, że rodzic dziecka, któremu kontakty będą utrudniane, ma prawo wnieść o karę grzywny lub pozbawienia wolności dla drugiego rodzica dziecka.
Oznacza to, że tata może wsadzić mamę do więzienia lub przynajmniej użyć więzienia jako sposobu na zastraszenie byłej partnerki. Wiele środowisk jako argumentu za wprowadzeniem kar używa tzw. alienacji rodzicielskiej. Co stoi jednak tak naprawdę za tym terminem?
Utrudnianie kontaktów z dzieckiem a „alienacja rodzicielska”
Proponowane przez ministra Żurka zmiany opierają się na… zjawiskach, które nie są zbadane lub są oficjalnie przedstawiane jako fałszywe.
Zacznijmy od braku danych i badań. Ustawa bazuje na przekonaniach (zdecydowanie podzielanych przez niektóre środowiska, które zabierają głos w sprawie proponowanych zapisów ustawy), brakuje nam natomiast pomiarów, analiz i statystyk.
Bez konkretnych danych i badań nie znamy skali zjawiska ani jego przyczyn. A ponieważ nie mamy informacji dotyczących liczby przypadków ograniczania lub uniemożliwiania kontaktów przez jednego rodzica, trudno wprowadzać skuteczne rozwiązania. Należałoby najpierw zbadać problem oraz jego realny wymiar, a później sięgać po rozwiązania. Szczególnie gdy planuje się wprowadzać za utrudnianie kontaktów z dzieckiem naprawdę poważne kary.
Kolejnym problemem jest posługiwanie się pojęciem „alienacji rodzicielskiej”. Termin, który nie powinien się w kontekście opieki nad dzieckiem pojawiać, jest w Polsce używany jako argument za wprowadzeniem kary za utrudnianie kontaktów z dzieckiem.
Dlaczego nie powinniśmy posługiwać się pojęciem tzw. alienacji rodzicielskiej w rozmowach o przepisach prawa? Już w 2021 roku Grupa Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej wezwała Polskę do podjęcia wszelkich środków, w tym legislacyjnych, aby zapewnić, że wszystkie właściwe podmioty, w tym pracownicy socjalni czy sędziowie, przy podejmowaniu decyzji w sprawie opieki i widzeń z dzieckiem powstrzymują się od używania koncepcji „alienacji rodzicielskiej”.
Jakie argumenty przeciwko stosowaniu tego pojęcia przedstawili eksperci z GREVIO? Po pierwsze, niesie ono duże ryzyko niedostrzeżenia bądź zbagatelizowania zjawiska przemocy domowej. A po drugie, zwiększa ryzyko wtórnej wiktymizacji matek, które sprzeciwiają się kontaktom dzieci z ojcem lub są im niechętne z powodu przemocy, jakiej doznały ze strony ojca dziecka (na co wskazują doświadczenia sądowe oraz badania).
Również Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwracał się do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o upowszechnienie raportu ekspertów Rady Europy i odejście od koncepcji „alienacji rodzicielskiej”. Z odpowiedzią Ministerstwa można się zapoznać tutaj.
Chcesz wiedzieć więcej o naszym zaangażowaniu w prace nad ostatecznym brzmieniem pakietu rodzinnego? Zapisz się na nasz newsletter 📩
„Utrudnianie kontaktów” z dzieckiem a przemoc poseparacyjna
Pojęcie „alienacji rodzicielskiej”, które niestety nadal jest często używane w Polsce, także w dyskusji dotyczącej utrudniania kontaktów z dzieckiem, nie jest, jak pokazałyśmy wyżej, neutralne.
Wiąże się ono z dużym ryzykiem wtórnej wiktymizacji ofiar przemocy w rodzinie (narażenie na kontakt z oprawcą) oraz narażania dziecka na kontakt z osobą dopuszczającą się przemocy. Uznając to zdyskredytowane przez specjalistów pojęcie za argument w dyskusji, dajemy osobie stosującej przemoc kolejne narzędzie do nękania swojej ofiary, jednocześnie nie zapewniając ofierze żadnej ochrony.
Badania i doświadczenia z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii, Stanów Zjednoczonych i innych krajów pokazują, jak wielokrotne postępowania sądowe, przemoc ekonomiczna oraz fałszywe zarzuty alienacji rodzicielskiej są wykorzystywane do podtrzymywania dominacji pod pozorem zaangażowania rodzicielskiego.
Zanim więc zaczniemy karać ograniczeniem wolności za „utrudnianie kontaktów z dzieckiem”, musimy stworzyć narzędzia, które pozwolą nam rozróżnić rzeczywiste utrudnianie kontaktów od prób ochrony dziecka przed traumatyzującymi spotkaniami ze sprawcą przemocy w rodzinie.
Sądy rodzinne muszą najpierw lepiej odróżniać przemocową kontrolę od wzajemnego konfliktu i odpowiednio na nią reagować, zanim minister Waldemar Żurek wprowadzi do Kodeksu karnego karę więzienia dla rodziców.
Należy też pamiętać, że w przypadku przemocy w rodzinie nie zawsze mamy do czynienia z prawomocnym wyrokiem (przykładowo w 2024 r. sądy warunkowo umorzyły postępowanie w 1172 sprawach o to przestępstwo, a w 141 wydano wyroki umarzające postępowania z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu).
Ofiary przemocy często zdobywają się na odwagę dopiero po rozstaniu i wtedy podejmują kroki prawne w związku z przemocą, której doznały w związku. Co oznacza, że dopóki nie ma wyroku sądu, dziecko będzie narażone na kontakt z przemocowym rodzicem. Dlatego koniecznie musimy wzmocnić instytucje, których zadaniem jest zapobieganie przemocy w rodzinie i chronienie ofiar.
Co ma do powiedzenia dziecko przy utrudnianiu kontaktów?
Ostatni, a przecież wcale nie najmniej ważny aspekt karania za utrudnianie kontaktów z dzieckiem, to zauważenie punktu widzenia dziecka.
W projekcie proponowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma słowa o tym, jaką rolę w takiej sytuacji mają najmłodsi uczestnicy całego postępowania – nie dba się ani o to, co myśli dziecko, ani o jego dobro. A przecież to właśnie dziecko rozstających się rodziców powinno mieć prawo do tego, aby wyrazić swoje zdanie na temat tego, czy chce kontaktów z drugim rodzicem, czy nie.
A przecież wysłuchanie dziecka zostało wprowadzone do Kodeksu postępowania cywilnego ze względu na wiążące Polskę przepisy art. 12 Konwencji o prawach dziecka. Dzieci mają prawo bez jakiejkolwiek dyskryminacji bez względu na płeć, wiek lub inny stan być wysłuchane, a ich opinie powinny być uwzględniane w podejmowanych przez sąd rodzinny decyzjach.
W tym kontekście musimy też znaleźć rozwiązania, które będą mogły być zastosowane w przypadku dzieci i osób zależnych, które nie są w stanie samodzielnie wyrazić swojego zdania. Trzeba tu też pamiętać, że rodzice tych dzieci zajmują się opieką nad nimi do końca życia, a nie tylko do osiągnięcia pełnoletniości.
Unijne prawo przesądza sprawę jasno: w sprawach dzieci pierwszeństwo ma bezpieczeństwo ofiary i dobro dziecka, a nie mechaniczna „równość rodziców”. Nowa dyrektywa WAVE (którą Polska jest zobowiązana wdrożyć do 2 grudnia 2026 r.) wymaga indywidualnej oceny ryzyka przemocy – bez wyjątków i bez automatyzmów.
No i ostatni problem, skoro już mówimy o kontaktach rodzica z dzieckiem i prawie dziecka do kontaktów z obojgiem rodziców. Czy minister Waldemar Żurek przedstawi jakiś pomysł na to, co zrobić z rodzicami, którzy unikają kontaktów z dziećmi? Czy skoro za utrudnianie kontaktów można będzie trafić do więzienia, to doczekamy się też zapisu o doprowadzaniu rodzica przez policję na spotkanie z dzieckiem?
Podsumowując, kara grzywny lub pozbawienia wolności za utrudnianie kontaktów z dzieckiem to naszym zdaniem zbyt drastyczne rozwiązanie. To pomysł, który nie bierze pod uwagę tego, jak złożone i trudne bywają sprawy rozwodowe. I jak wiele niewidocznych na pierwszy rzut oka problemów może być rzeczywistą przyczyną, dla której jeden z rodziców „utrudnia kontakty”.
Nie jesteśmy zresztą w tym myśleniu same. Przeciwko tej ustawie jest także Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego – uważa ją za nadmiarową.
