Nakaz alimentacyjny, wcześniej zapowiadany jako alimenty natychmiastowe, to jedno z rozwiązań proponowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach pakietu rodzinnego Waldemara Żurka. Nowe przepisy mają przyśpieszyć przyznawanie alimentów na dzieci i odciążyć sądy rodzinne. Czy jednak uproszczona procedura nie sprawi, że stracą na tym dzieci?
Alimenty natychmiastowe to kolejny z pomysłów Ministra Sprawiedliwości z tzw. pakietu rodzinnego (pisałyśmy już o tym tutaj). Opisywałyśmy też szczegółowo, dlaczego piecza współdzielona w wielu przypadkach nie będzie najlepszym rozwiązaniem. W tym tekście przedstawimy nasze uwagi do pomysłu Ministerstwa Sprawiedliwości, który wyjściowo nazywał się „alimenty natychmiastowe”, a teraz zmienił nazwę na „nakaz alimentacyjny”.
Nakaz alimentacyjny (alimenty natychmiastowe) – na czym polega to rozwiązanie?
Główne założenia reformy, którą proponuje minister sprawiedliwości, to:
- Nakaz w 7 dni: Referendarz sądowy ma wydawać natychmiast wykonalny nakaz alimentacyjny w ciągu 7 dni od momentu złożenia dokumentów.
- Pozwy w pełni online: Cała procedura będzie inicjowana elektronicznie za pomocą specjalnego systemu informatycznego.
- Prawo do sprzeciwu: Druga strona będzie miała 14 dni na złożenie ewentualnego sprzeciwu od nakazu zapłaty.
- Automatyczna waloryzacja: Podstawowe kwoty alimentów będą automatycznie powiązane ze wzrostem płacy minimalnej.
- Wygasanie obowiązku: Zgodnie z planem obowiązek alimentacyjny ma automatycznie wygasać w dniu 25. urodzin dziecka, chyba że legitymuje się ono znacznym stopniem niepełnosprawności.
Na pierwszy rzut oka plan wprowadzenia nakazu alimentacyjnego wygląda całkiem dobrze. Szybkie działanie, procedura online – teoretycznie obie strony w sprawie rozwodowej powinny być zadowolone. Zadowolony wydaje się też sam minister Waldemar Żurek.
Nakaz alimentacyjny Waldemara Żurka – jak ma działać nowa procedura?
Jakie zalety nowego rozwiązania dotyczącego alimentów przedstawił minister sprawiedliwości? Podczas konferencji prasowej 17 czerwca 2026 r., na której minister Żurek omawiał pakiet rodzinny, dowiedzieliśmy się, że:
→ nakaz alimentacyjny będzie wydawany przez referendarza sądowego – Ministerstwo Sprawiedliwości chce w ten sposób odciążyć sędziów rodzinnych;
→ wniosek o wydanie nakazu alimentacyjnego, składany zarówno online, jak i w wersji papierowej, będzie miał formę gotowego formularza do wypełnienia – ma to ułatwić składanie wniosku, aby ewentualne braki w dokumentach nie powodowały konieczności wzywania do ich uzupełnienia (czyli nie dodawały przeciążonym sądom pracy). Taka standaryzacja ma w założeniu Ministerstwa Sprawiedliwości usprawnić całe postępowanie;
→ nakaz alimentacyjny będzie wydawany w postępowaniu uproszczonym, tzn. że sąd będzie miał wgląd w dane zawarte w systemach, w których będzie miał możliwość podglądu sytuacji materialnej pozwanych o alimenty;
→ kwota alimentów przyznawana w nakazie alimentacyjnym będzie wyliczana na podstawie minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz zależna od liczby dzieci.
Tyle dowiedzieliśmy się od ministra Waldemara Żurka. A jak te rozwiązania mają się do realiów rozwodzących się par w Polsce, a przede wszystkim sytuacji ich dzieci po rozwodzie?
Chcesz wiedzieć więcej o naszym zaangażowaniu w prace nad ostatecznym brzmieniem pakietu rodzinnego? Zapisz się na nasz newsletter 📩
Alimenty natychmiastowe a rzeczywiste potrzeby dzieci
Cieszy nas oczywiście próba przyspieszenia wypłaty należnych alimentów oraz odciążenia sądów rodzinnych. To na pewno dobry kierunek zmian. Natomiast pozostałe punkty dotyczące tego, jak ma działać nakaz alimentacyjny, budzą sporo wątpliwości.
Standaryzowany formularz rzeczywiście może ułatwić składanie wniosku o nakaz alimentacyjny w wielu przypadkach. Niestety, jak przy każdej ustandaryzowanej procedurze, pojawia się tutaj realne ryzyko automatycznego wykluczenia bardziej skomplikowanych sytuacji.
Na pewno będą zdarzać się przypadki, w których standaryzowany formularz nie będzie uwzględniał indywidualnej sytuacji danego dziecka, co może powodować wydanie nakazu alimentacyjnego na kwotę niewspółmierną do realnych potrzeb.
I tutaj przechodzimy do pomysłu powiązania\ wysokości alimentów z kwotą minimalnego wynagrodzenia. Jest to w naszej ocenie plan całkowicie oderwany od rzeczywistości, który kompletnie ignoruje indywidualne potrzeby dziecka.
Tak, szybkość decyzji w projekcie ustawy robi wrażenie. Ale przyspieszenie zasądzania alimentów nie może być ważniejsze niż potrzeby dziecka.
Jest to pomysł szczególnie niebezpieczny dla dzieci ze specjalnymi potrzebami – utrzymanie dziecka z niepełnosprawnością lub orzeczeniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych wymaga zdecydowanie wyższych nakładów (rehabilitacja, leczenie, zajęcia dodatkowe, terapia itp.) niż 500 czy nawet 1000 zł alimentów miesięcznie.
Postępowanie w trybie uproszczonym przy nakazie alimentacyjnym także nie brzmi źle. Skoro nie udało się w Polsce wprowadzić tablic alimentacyjnych, możliwość sprawdzenia przez sąd danych w systemach takich instytucji jak ZUS czy urząd skarbowy jest dobrym rozwiązaniem.
Niestety, informacje dostarczane przez te systemy w wielu przypadkach nie dadzą sądom pełnego obrazu sytuacji finansowej rodzica. Przejście do szarej strefy to w Polsce jeden z najczęstszych sposobów na unikanie płacenia alimentów proporcjonalnych do rzeczywistych zarobków.
Nakaz alimentacyjny a niealimentacja w Polsce – co pokazują badania?
Na czym opieramy argumenty przedstawione wyżej? Na badaniach i raportach opisujących to, jak wygląda niealimentacja w Polsce. Spójrzmy na niektóre z nich.
Na początek zajrzyjmy do raportu „Niealimentacja dzieci w Polsce. Raport z badań jakościowych”, opublikowanego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości.
W części poświęconej strategiom stosowanym podczas egzekucji komorniczej autorzy tej publikacji opisują, na czym polega „ucieczka do szarej strefy”. Na podstawie wywiadów z praktykami prawa wskazują, że rodzice, którzy unikają płacenia alimentów, najczęściej decydują się na:
- pracę nierejestrowaną,
- częściową wypłatę wynagrodzenia poza oficjalnym obiegiem,
- ukrywanie dochodów,
- przepisywanie majątku na osoby bliskie,
- ukrywanie rachunków.
Do tego dochodzą osoby z otoczenia takiego rodzica (nowy partner/partnerka, znajomi, pracodawca, a nawet rodzice, czyli dziadkowie dziecka, które nie dostaje alimentów), które także pomagają ukrywać dochody i majątek.
Informacje o osobach wspierających dłużnika alimentacyjnego znajdują potwierdzenie w raporcie „Postrzeganie osób niewywiązujących się z obowiązku alimentacji. Przyczyny niealimentacji w modelu psychospołecznym”. Publikacja ta zwraca nawet uwagę na to, że w debacie publicznej pojawia się określenie „grupa wspierająca dłużnika alimentacyjnego”, a fakt, że dłużnik jest otoczony takimi ludźmi, wpływa na rosnący poziom niealimentacji w Polsce.
Jak przedstawiają się dane dotyczące „grupy wspierającej dłużnika”? Tylko 16% ankietowanych w badaniu matek uznało, że nikt nie wspiera dłużnika alimentacyjnego. Pozostałe 84% ankietowanych uznało, że niepłacący ojcowie są wspierani przez różne osoby z najbliższego otoczenia, przede wszystkim przez:
- rodziców dłużnika (58%),
- nowego partnera lub nową partnerkę dłużnika (50%),
- pracodawcę dłużnika (31%),
- pracowników instytucji państwowych (sic!), takich jak komornicy, policjanci, prokuratorzy, pracownicy socjalni czy urzędnicy (26%).
Wprowadzenie nakazu alimentacyjnego według zapowiedzianych zasad bez przeanalizowania tych i podobnych badań dotyczących skali oraz przyczyn niealimentacji w Polsce będzie skutkowało powstaniem prawa, które działa tylko na papierze. I pozostawi dzieci oraz samodzielnie wychowujących je rodziców samym sobie.
Na ten moment (październik 2026 r.) Ministerstwo Sprawiedliwości nie przedstawiło projektu, w którym uwzględniono alimenty natychmiastowe. Dlatego zwracamy uwagę na te problemy i mamy nadzieję, że minister Waldemar Żurek uwzględni nasze uwagi na kolejnym etapie prac nad ustawą.
