Transatlantyk

Tak, mieliśmy okazję wspólnie przelecieć przez Atlantyk. Gdy mały miał niecały rok. Czy było to wyzwanie? Z pewnością tak. Czy było tragicznie? Raczej nie.

Pisałam już o podroży samolotem (tutaj) i czasie spędzanym na lotnisku (tutaj). Jednak podróż dalekodystansowa niesie z sobą wiele emocji. Poza ekscytacją związaną z tym co nas czeka już po wyjściu z samolotu, takiej podróży towarzyszy też obawa. Czy dziecko wytrzyma? Czy ja wytrzymam? Jak to w ogóle będzie?

Na podróż, która ma trwać wiele godzin najlepiej wybrać oczywiście noc. Istnieje wtedy spore prawdopodobieństwo, że dziecko większą część lotu prześpi. Ale też nie zawsze. Czasami dzieci z nadmiaru wrażeń, ludzi i ogólnego zamieszania wokół nie chcą spać.

Podróżując z niemowlakiem można zamówić w liniach lotniczych łóżeczko do spania. Generalnie jest to usługa bezpłatna. Ale ponieważ liczba łóżeczek jest ograniczona (zazwyczaj do 3), co jest związane z tym, że montuje się je w konkretnych miejscach w samolocie, w niektórych liniach trzeba zapłacić za rezerwację tego konkretnego miejsca właśnie. Np. w Lufthansa kosztuje to 150 zł. od miejsca. Można też zaryzykować i zamówić łóżeczko na mniej niż 24 h przed odlotem, wtedy w każdej linii jest to darmowe. No ale wiąże się z ryzykiem, że łóżeczka nie będą już dostępne.

basinet
Łóżeczko dla niemowlaka w samolocie

W takim łóżeczku dziecko śpi sobie spokojnie, jest zabezpieczone pasami, żeby nie wstało niespodziewanie i rodzic też może odpocząć. Zwłaszcza, że podczas każdego lotu długodystansowego, nawet jeśli zmiana czasu na trasie powoduje, że lecimy raczej w ciągu dnia, przygaszane jest światło, aby zagwarantowany był czas snu. Wszyscy pasażerowie otrzymują poduszki i koce, także nawet starsze dzieci mogą wygodnie zasnąć w fotelu.

Zazwyczaj dzieciaki otrzymują jakiś zestaw bezpiecznych zabawek od obsługi lotu – puzzle, plastikowe samoloty, kolorowanki. Dostępne są odtwarzacze dvd, w którym zawsze jest też zestaw bajek.

Dużym mankamentem z jakim spotkaliśmy się w trakcie podróży samolotem jest brak możliwości podgrzania jedzenia dla dziecka. W samolocie nie ma kuchenek mikrofalowych, ani żadnych innych sprzętów mogących podgrzać słoiczek. Jedynym wyjściem jest wstawienie go do wrzątku, ale nie każda załoga chce to zrobić, bo generalnie jest to w jakiś tam sposób niebezpieczne (przy turbulencjach na przykład). A jeśli dla dziecka, które nie ma wykupionego miejsca, zamówić posiłek, trzeba to zrobić minimum na dobę przed odlotem.

Generalnie załoga jest przygotowana na podróż z małymi pasażerami, wyrozumiała i pomocna. W toaletach oczywiście są przewijaki. A jeśli chodzi o pasażerów to oczywiście zależy na kogo trafimy. Z pewnością tolerancja na dzieci zmniejsza się w raz z ich liczbą i czasem płaczu i ogólnego marudzenia. Ale raczej nikt nie ma nic przeciwko dzieciom chodzącym po samolocie.

big plane.png
Lotnisko

W ramach ciekawostki w liniach amerykańskich niemowlęta nie dostają pasów bezpieczeństwa, które są standardem w liniach europejskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s