Ja nie klikam

Dzisiaj na moim wallu facebookowym pojawił się post jednego z portali newsowych. Nie będę cytowała jego tytułu, ani nazwy portalu. Wiadomość była o tym, że w kraju w którym od lat trwa wojna ktoś (nie ważne którą stronę konfliktu reprezentował) ściął głowę 11-letniemu chłopcu. Post oczywiście był opatrzony zdjęciem pokazującym twarz chłopca, jeszcze zakreślonego czerwonym okręgiem, żeby wszyscy dokładnie wiedzieli o którego chłopca chodzi.

Już od dłuższego czasu obserwuję nieograniczoną żadną moralnością, poczuciem szacunku czy wartościami walkę o czytelnika wiadomościami z dziećmi w roli głównej. Są to niusy tragiczne. O krzywdzie jakiej doznają dzieci w różnych zakątkach świata i Polski. Ja nie klikam, nie czytam. Ale sporo osób pewnie tak, skoro logiką grania na emocjach posługują się wydawcy. A ja się na taką logikę nie godzę. I chcę to powiedzieć głośno.

Największą niezgodę budzą we mnie newsy portali, które ogólnie można nazwać parentingowymi. I takowe blogi. Bo jeśli ktoś pisze i głośno mówi, że jego misją jest wspieranie rodziców czy dzielenie się wiedzą o macierzyństwie to dlaczego totalnie bezpardonowo sprzedaje news o bitym, zostawionym w samochodzie, publicznie upokarzanym dziecku? Po co kolejna blogerka komentuje newsa o tragicznej śmierci niemowlaka skoro ten komentarz niczego nie wnosi? Po co epatujemy określeniami „tragiczne”, „okrutne”, „jak tak można”, „ja bym tak nigdy nie postąpiła”, „co za wyrodni rodzice” skoro za tymi słowami nie idzie żadna nauka, żadna pomoc? Żaden odnośnik to poradni, organizacji, przychodni w której rodzice mogą szukać pomocy. Żaden numer telefonu do służb, którym można zgłaszać niepokojące nas sytuacje czy krzyki, które słyszymy zza ściany. Żadna instrukcja jak postąpić kiedy jesteśmy świadkami przemocy wobec dziecka.

Jakiś czas temu trafiłam na reklamę jednego z bardziej znanych portali parentingowych opartą właśnie na takim newsie. Był to przykład samonakręcającej się spirali. Jeśli jakiś post cieszy się dużą popularnością to FB sugeruje, aby zrobić reklamę na jego podstawie, bo będzie bardzo skuteczna. I tak właśnie postąpili właściciele konta na FB portalu babyoline.pl. Portalu, który wg swojej deklaracji, opiera się o szkołę rodzicielstwa bliskości. Dlaczego ktoś zdecydował się na taki ruch? Dlaczego ludzie są zdolni do tego, żeby zarabiać na cierpieniu dzieci?

Zrzut ekranu

Być może ktoś powie, że pokazywanie takich przypadków skłoni kogoś do refleksji. Inny może zasugeruje, że publiczne piętnowanie takich przypadków może zapobiec kolejnym. Uważam inaczej. Uważam, że pokazywanie dziecięcej krzywdy niesie za sobą dwuznaczną szkodę. Po pierwsze taki przekaz nam powszechnieje i po jakimś czasie uważamy, że to normalne, że w mediach pokazuje się krzywdę dzieci. Po drugie daje nam, dorosłym, poczucie że dzieci jak to dzieci, głosu nie mają, więc my w ich imieniu, dla dobra które sami uznamy za słuszne, będziemy pokazywali jak ich rodzice o nie nie dbają.

Niech każdy z nas szczerze sam sobie odpowie ile razy zareagował gdy widział na ulicy rodziców szarpiących swoje dzieci, albo zwyczajnie je wyzywających? Ile każdy z nas zrobił, żeby pomóc dzieciom ofiarom wojny? A ile razy jeśli nie głośno to w myślach zdarzyło nam się wydać ocenę na rodziców dzieci, których historię pokazały nam media?

Pamiętajcie, że każdy „like”, każde kliknięcie na takiego newsa to konkretne pieniądze dla danego portalu. Ja nie klikam.

Na koniec podaję kilka kontaktów, gdy ktoś potrzebował:

  • Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę – zajmuje się przemocą wobec dzieci, fizyczną i psychiczną, pomaga też rodzicom w trudnych sytuacjach rodzicielskich, http://www.fdds.pl
  • Polska Akcja Humanitarna –  pomaga także dzieciom w miejscach gdzie odbywa się konflikt zbrojny, http://www.pah.org.pl
  • Niebieska Linia Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie – 0801 12 00 02

2 uwagi do wpisu “Ja nie klikam

  1. Fajnie ze ktos zwrocil na to uwage. Nie wiem po co takie posty o znecaniu sie matki nad dzieckiem sa wrzucane ale czasem wydaje mi sie ze zamiast ostrzec albo cokolwiek maja odwrotny skutek…. Osobiscie nigdy nie zdazylo mi sie zwrocic komus uwagi mimo,ze wiele razy widzialam odrazajace zachowanie mam,ale moze czas zeby zaczac. Moze wiecej by to wnioslo niz wrzucane na portale jak w przykladzie posty….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s