Gdzie się podziały tamte podwórka?

Gra w klasy, skakanie przez gumę, zbijak, zabawa w chowanego. Do tego mnóstwo śmiechu, ruchu, wymyślanych historii i dziecięcych przyjaźni. Rozumiem, że trzepak wyszedł z użycia, bo dzisiaj wszyscy mają w domu odkurzacz. Ale dlaczego z naszych podwórek pozbyliśmy się dzieci?

Od 1995 r. w Polsce funkcjonują wspólnoty mieszkaniowe. Czyli już od ponad 10 lat właściciele mieszkań mogą decydować o tym jak wygląda ich wspólna przestrzeń – zarówno w budynku, jak i poza nim. Ustawiliśmy więc zakazy i straszaki, gdzie się dało. I to nie te dotyczące deptania zieleni. Te dotyczące korzystania ze wspólnej przestrzeni. No i nagle okazało się, że zwyczajny swojski, wydawałoby się, obraz dzieci bawiących się na podwórkach, nagle zniknął. Podwórka, te którymi stoi Warszawa, czyli tzw. studnie, ale też podwórka przed blokami opustoszały. Nie słychać gwaru, nikt nie rzuca piłką, nikt nie woła przez okno: „obiad!”. Owszem, gdzieniegdzie, zazwyczaj na nowych osiedlach, można znaleźć mały plac zabaw między blokami. Ale wspomniane już warszawskie kamienice mają smutne, betonowe i puste podwórka. A w każdym z nich znajdziemy informację, że gra w piłkę jest zabroniona.

Dlaczego pozbawiliśmy nasze dzieci tej formy spędzania czasu? Dlaczego my – dorośli nagle uznaliśmy, że zabawa przed domem, która była częścią naszego dzieciństwa, nagle jest zbyt głośna i przeszkadzająca? Dlaczego nie pozwalamy im na swobodną zabawę, w bezpiecznym przecież miejscu, bo z dala od ulicy?

IMG_0987
Podwórko w kamienicy, Warszawa

A przecież podwórko uczy samodzielności, nawiązywania kontaktów, odkrywania tego, że kałuża jest mokra, a błoto ma gorzki smak. Podwórko to trochę szkoła życia, trochę nauka. Trzeba zapamiętać, że Franek mieszka na 3 piętrze, a Jola na parterze po prawej stronie.

Jedna znajoma powiedział mi, że jej dzieci bawią się na podwórku przed blokiem. Ale są jedyne, a na podwórku jest parking.

Smutne to trochę, że częściej tolerujemy różne typki pijące na ławce pod blokiem, niż dzieci grające w piłkę. Smutne to, że nie traktujemy dzieci jak część naszego społeczeństwa. Że nie mamy dla nich tyle wyrozumiałości jak dla babć karmiących gołębie. Że wolimy je wozić na zajęcia integrujące i dawać tablety w ręce niż pozwolić im na zabawę z rówieśnikami.

 

Jedna uwaga do wpisu “Gdzie się podziały tamte podwórka?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s