Close

Absurdy II linii. Metro Warszawskie

Metro mogłoby być jednym z najwygodniejszych miejskich środków transportu publicznego. Szybkie, punktualne, dostępne – przynajmniej to nowoczesne, warszawskie, budowane teraz. Ale niestety nie jest. Dlaczego? To pytanie, na które trudno odpowiedzieć. A może przeciwnie, bardzo łatwo. Komuś zabrakło wyobraźni…

Gdy jest się odpowiedzialnym za projektowanie, budowanie, wdrażanie projektów użyteczności publicznej, którym bez wątpienia jest metro w Warszawie, wyobraźnia wydaje się być jedną z kluczowych kompetencji. Można wtedy spróbować postawić się w sytuacji drugiego człowieka, osoby która ma inne predyspozycje od naszych. Np. jest osobą na wózku inwalidzkim lub rodzicem z małym dzieckiem w wózku. Albo staruszkiem – nim będzie każdy z nas. Ale nawet jeśli się tej wyobraźni nie posiada zawsze można zapytać. Zapytać tych, którzy mają większe niż standardowe potrzeby i nie popełniać błędów takich, jakie popełnili projektanci i wykonawcy stacji II linii metra. Błędów, na które pozwoliły władze Miasta Stołecznego Warszawy.

WINDY ZA DRZWIAMI

Nagrodę Darwina powinni otrzymać ci, którzy wymyślili chowanie wind za drzwiami. Po co? Dlaczego? Żeby dostarczyć podróżnym dodatkową rozrywkę w postaci zabawy w chowanego? Na stacjach II linii metra można zobaczyć kręcących się w kółko rodziców z dziećmi na wózkach, staruszków, którzy idąc za znakami kierującymi w stronę wind natrafiają na drzwi i wracają z powrotem pod znaki. Nie ma się im co dziwić. Ciężko wydedukować, że winda znajduje się za drzwiami. Dlatego też gdy pierwszy raz wysiada się na stacji II linii metra i trafi się na tę, na której winda jest ukryta za drzwiami, można na stacji spędzić sporo czasu szukając wyjścia. Sporo adrenaliny dostarcza też zjechanie w dół, gdy winda się zatrzymuje i po obu stronach jej szklanych drzwi widzimy ścianę. Uwierzcie. 😉

 

Ale nie to jest najgorsze w tym rozwiązaniu. Najgorsze jest to, że narzędzie które ma ułatwiać korzystanie z metra osobom o ograniczonej mobilności, narzędzie które ma zmniejszać ich wykluczenie jest trudno dostępne. Ile trzeba mieć siły i jak długie trzeba mieć ręce, aby otworzyć ogromne i ciężkie drzwi i wjechać do wąskiego przedsionka windy zanim one się zamkną? Ile trzeba mieć rąk, aby wykonać taki manewr z dzieckiem w wózku i drugim trzymanym za rękę? Jak ma takie drzwi otworzyć staruszka o lasce lub balkoniku? 

WINDA DO WINDY

Mało tego. Są stacje, na których aby dostać się do windy wiozącej nas na poziom ulicy, trzeba dostać się mini windą, bo …. ktoś wymyślił tam schody! Rożnica poziomów. Ok, być może projektant nie poradził sobie z ich wyrównaniem w mniej agresywny sposób. Przecież można zrobić podjazd na te pięć schodków! Ale nie! Pomyślmy jak utrudnić życie tym, którzy i tak mają ciężej. Zróbmy mini windę, która uruchamia się tylko wtedy, gdy jej drzwi są zamknięte. I tu psikus! Drzwi się same nie domykają. Więc jeśli osoba, która zjechała  windą na dół nimi specjalnie nie trzasnęła, to ta wołająca windę wyżej się jej nie doczeka. Co może zrobić? Zejść schodami. Brawo! Ale co tam – kartkę napisali.

JEDNA BRAMKA DLA WÓZKÓW 

Kolejny absurd. Chcesz dostać się do strefy biletowej, czyli tej która prowadzi na peron. Podchodzisz do bramek i co? Wszystkie są za wąskie, aby przejechać przez nie wózkiem. O cho co?? Myślisz zdumiona? A…. ta właściwa jest z drugiej strony! Dlaczego tylko jedna? Tego nie wie nikt… 🙁

bramki metro Nowy Świat Uniwersytet wschód
By Muri – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=36699671

BRAK OZNAKOWANIA

Wydawać by się mogło, że w XXI w. wiadomo już, że gdy dzieci chodzą w pieluchach to czasami trzeba je zmienić. I zdarzyć się może, że taka potrzeba dopadnie nas w podróży metrem (swoją drogą oby, bo w  mieście brak jest publicznych toalet w przewijakami). Zatem podchodzi człowiek do mapy stacji, patrzy, no toalety są. Ale która ma przewijak? Berek!

mapa stacji metro warszawskie

Stacje II linii metra są porażką. Ich projektantów, wykonawców, włodarzy tego miasta. Dużo wagi przykładano do ich wyglądu, czasu realizacji, szumnie przecinano wstęgi. Jednak skandalem jest fakt, że nikt nie pomyślał o tym, aby nowobudowane metro osobom niepełnosprawnym, rodzicom z dziećmi, osobom starszym i wszystkim, którym jest się ciężej poruszać niż zdrowemu mężczyźnie, dawało szansę na swobodne i godne korzystanie z niego. 

A na koniec zagadka. Dlaczego stacja Metro Stadion Narodowy tak się nazywa, skoro Stadion Narodowy jest od niej oddalony o dobry kilometr?


Zadbamy o to, aby nowe stacje metra były przyjazne dla osób z ograniczoną mobilnością. Ale potrzebujemy Twojej pomocy! Wpłać 20 zł, dzięki którym będziemy mogli monitorować działania miasta i skonsultować kolejne inwestycje. Wpłać online lub przelej na konto Fundacji: 85 1140 2004 0000 3002 7734 3755
Dziękujemy!

Tekst:
Agnieszka Krzyżak-Pitura

 

 

9 thoughts on “Absurdy II linii. Metro Warszawskie

  1. Ja z kolei – jako osoba, która nie ma dzieci, za to jest niezbyt sprawna i przy tym całkowicie niezmotoryzowana – zwracam uwagę na inne aspekty. Od pierwszego wejścia na stację II linii zaniepokoiły mnie przewężenia na peronach – pośrodku schody, obok filary, i zostaje pas ok. metra do strefy z żółtą linią i guzkami dla niewidomych, gdzie w zasadzie nie wolno stać. Gdyby jeździły tamtędy tłumy, naprawdę mogłoby się zrobić niebezpiecznie.
    Miałam wrażenie, że tyle uwagi poświęcono wyglądowi – zamawianie tych grafik z nazwą stacji u Fangora, dopasowanie kolorystyki, wszystko uroczo – i w tym wszystkim projektanci nie pomyśleli już o funkcjonalności stacji, a nawet o zwykłym bezpieczeństwie. Jeśli dopuszczono przewężenia, którymi trudno przejść bez wchodzenia do strefy krawędzi peronu, to świadczy to o poważnej bezmyślności autorów projektu.
    Przychodzi mi na myśl coś z pozoru zupełnie innego: nowe wiaty przystankowe. Owszem, stare były brzydkie i zniszczone… ale o wiele lepiej chroniły przed słońcem, wiatrem, deszczem i śniegiem. W nowych pod daszkiem jest tak szeroka szczelina, że przy zacinającym deszczu można zmoknąć siedząc na ławeczce. Ktoś napisał, że projektowali to ludzie, którzy zbiorkomem nie jeżdżą i nie rozumieją, do czego służy wiata przystankowa. Ale czy nie wystarczyłaby znajomość praw fizyki, by zorientować się, że taki daszek i ścianki niewystarczająco chronią przed warunkami atmosferycznymi? Na podstawie i tego, i właśnie peronów II linii metra nabieram podejrzeń, że coś jest nie tak z kształceniem na uczelniach technicznych: wychodzą z nich ludzie, którzy umieją zaprojektować infrastrukturę, która ładnie wygląda, ale nie rozumieją jej funkcji i w rezultacie nie są w stanie pogodzić estetyki z funkcjonalnością, a nawet bezpieczeństwem.

    1. Ma Pani sporo racji. Część z tych tematów omawiamy na spotkaniach Rady Warszawskiego Transportu Publicznego. To świeże ciało, ale mamy nadzieję, że jej rekomendacje ZTM będzie sobie brał do serca.

    2. Tak!!! Za każdym razem kiedy jadę m2 z dziećmi umieram ze strachu przechodząc przez przewężenie na peronie. Prowadzę wózek z maluszkiem i za mną gęsiego musi iść 4latek. Nie daję rady wziąć małego rozchasanego głupka bezpiecznie za rękę!!! Wózek prowadzę jedną ręką, drugą małego za mną gęsiego, wózek sam skręca, młody się wije i chce uciekać. Nie wiem co bym zrobiła gdyby jeszcze ktoś chciał nas wyminąć.

  2. Podobny absurd jest z toaletą na stacji Centrum ( o ile dobrze pamiętam). Musiałam skorzystać z toalety a byłam z dzieckiem kilkumiesięcznym w głębokim wózku ( nie spacerowy) a więc cięższy i nieporęczny do wnoszenia po schodach. Poprosiłam o klucz do toalety dla inwalidów, żebym mogła mogła wprowadzić wózek ze sobą, bo przeciez nie zostawię dziecka w wózku na stacji metra samego bez opieki. Dowiedziałam się od pani, że te toalety nie mają kluczy bo “ćpuny wchodzą, zamykaja się i ćpają”, więc mogę skorzystac bez zamykania drzwi!? Tzn, ze każdy w każdej chwili będzie mógł wejść mi do toalety. Ewentualnie mogę skorzystać z toalety ogólnodostępnej i nawet jest przewijak. Po czym okazało się, że do przewijaka prowadzi droga przez kilka schodków, bez podjazdu. Więc wózek nalezy wnieść, ewentualnie wciągać po schodach. Pani powiedziała również, że w planach nie było podjazdu na te kilka schodów. Jej samej jest bardzo przykro ale mi nie pomoże z wnoszeniem wózka, bo ma chore plecy.
    Tak więc moje pytania: kto wymyslił, że inwalida podaczas korzystania z toalety nie musi się zamykac na klucz?
    Kto wymyślił zrobienie przewijaka, ale najpierw trzeba wciągnąć wózek po schodach? A jeśli kobieta jest po cięciu cesarskim i nie może podnosić ciężarów większych niz dziecko?
    Rzomawiałam z panią, która tam pracuje, ze przeciez skoro ona tam jest cały czas to może wydawać klucz do toalety dla niepełnosprawnych. Właściwie nie uzyskałam odpowiedzi.

  3. zgadzam się w 100% z artykułem, sama jadąc pierwszy raz II linią z wózkiem naszukałam się tych wind jak nie wiem co, a jadąc już z wózkiem i z drugim dzieckiem do szpitala na Kopernika, to już wolałam wysiąść na świętokrzyskiej I linii i przejść spacerem do szpitala dziecięcego. Windy są wielkim utrudnieniem, do tej pory nie znalazłam tej przy stacji Nowy Świat-Uniwersytet, która by zjechała z poziomu ulicy wprost na peron, wąskie przejścia przy tych filarach to też ogromny strach, szczególnie jak jedzie się z 2 maluchów, bo jak plecami do mnie stoi dwóch gimnazjalistów ze słuchawkami na uszach to naprawdę nie ma jak ich wyminąć, a słowo przepraszam mają w wielkim poważaniu.

  4. Dobrze, że ktoś to opisał.
    Jestem osobnikiem względnie zdrowym, który często tacha ciężkie rzeczy, więc poruszam się z wózeczkiem, i ze względu na plpecy nie mogę go za bardzo nosić schodami.
    I tu zaczyna się już kilkultnie epopeja z wiecznie popsutymi windami i schodami. Jeżeli dana winda nie posiada dodatkowych poziomów należących do administracji metra, są naprawiane w trzeciej albo czwartej kolejności – czasem to trwa nawet miesiąc. Wystarczy porównać czasy czekania na naprawę wind na wschodnim końcy stacji Uniwersytet i zachodnim CNKopernik, z windami na Wileńskiej, szczególnie uwzględniając opisaną rpzez was szajswindę na pięć schodków, która była OFICJALNIE zamknięta na dwa tygdnie
    Żeby wywiesić karteczkę z takim info, to im tuszu w drukarkach starczyło, ale żeby dać info, Którędy człowiek z problemami w poruszaniu może dostać się na peron to już nie – moze przymus takiego wydrukowania dałby ich mądrym pisarzom pojęcie, że dana stacja właśnie straciła dostęp. Rok temu znosiłem pani starszej wózek, bo się poryczała, nie mając siły biegać po całym skrzyżowaniu w poszukiwaniu czynnej windy. (były wtedy w tym samym czasie nieczynne trzy) Schody są podobnie traktowane, szczególnie czarujące są te momenty, kiedy człowiek spieszy się na uniwerek, a wszystko co prowadzi na górę od storny uniwerku jest rozwalone, a drugi koniec peronu jest tak inteligentnie zdobny w te cholerne ciężkie drzwi.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Co każdy rodzic powinien wiedzieć?

 

  • jak bezpiecznie i przyjemnie dojechać tam gdzie chce;
  • jak ciekawie spędzić weekend;
  • gdzie zjeść rodzinny obiad lub wypić kawę;
  • do jakiego muzeum można wjechać wózkiem
  • który pracodawca pozwoli przyjść z dzieckiem do pracy.

To i wiele więcej wprost na Twoją skrzynkę!

ZAPISZ SIE!