Close

Jak przetrwać kryzys prowadząc miejsce dla rodzin z dziećmi?

W czasie pandemii koronawirusa upadło sporo firm, w tym wiele miejsc dedykowanych dzieciom lub takich, które dzieci traktowały jako równorzędnych gości lokalu. Jako fundacja prowadząca projekt www.zmaluchem.pl, będący wyszukiwarką miejsc przyjaznych rodzinom w Warszawie, ze smutkiem obserwowaliśmy naszych partnerów, którzy zmuszeni byli przedłużać czas zamknięcia się lub ograniczenia działalności, aby w końcu całkowicie się poddać. Listę takich lokali opublikujemy na naszym profilu Fundacji Rodzic w Mieście, z podziałem na dzielnice, dziękując im jednocześnie za walkę, za obecność na rynku, bo prowadzenie biznesu również z ofertą dla dzieci to niełatwy kawałek chleba.

Ci, którzy przetrwali.

Większość klubokawiarni warszawskich na szczęście dała radę utrzymać się na rynku i poprosiliśmy wybrane miejsca, aby podzieliły się z nami doświadczeniem tego czasu. Wybraliśmy takie, które poradziły sobie bez zmiany formuły swojego funkcjonowania oraz takie, która do zmian zostały zmuszone trudną sytuacją pandemiczną.

Specjalnie dla Was właściciele Klubokawiarnii Itepe na Pradze Południe – Ania i Karol Senator oraz Ola Binecka i Asia Michnicka z Klubokawiarni Ptaszyna (Ursynów) odpowiadają na zadane przez nas pytania. Oba miejsca kierują swoją ofertę głównie do rodzin – lokale mają osobne bawialnie oraz różnorodne zajęcia dla najmłodszych i ich rodziców. Nie są restauracjami, choć można u nich konkretnie zwalczyć głód 😉

Jaka była Wasza pierwsza reakcja na zagrożenie koronawirusem w Polsce? Zarówno biznesowo, jak i rodzicielsko, gdyż jesteście również rodzicami małych dzieci.

Ania z Itepe: Na początku podchodziliśmy do sytuacji związanej z koronawirusem na spokojnie. Informacje docierające z mediów były sprzeczne, sami jesteśmy rodzicami pochodzącymi do opieki nad dziećmi zdroworozsądkowo. Uważać, ale nie panikować. Póki była taka możliwość, wysyłaliśmy nasze dzieci do placówek, a sami staraliśmy się ciągnąć biznes, choć już od początku marca było widać lekkie zmniejszenie ruchu, czy rezygnację z zajęć.

Ola i Asia z Klubokawiarni Ptaszyna: Mam poczucie, że jakiś czas to zagrożenie było daleko od nas, ale zbliżało się, a my odczuwaliśmy to coraz mocniej. W takim niepokoju, niepewności, niewiedzy… To było trudne, bo nie wiedzieliśmy, co mówić naszym pracownicom, nie wiedzieliśmy co robić, zewsząd płynęły sprzeczne wytyczne. Jednocześnie nasze przedszkolaki zostały w domach. Jedna z nas miała malutkiego niemowlaczka, druga była w zaawansowanej ciąży. Widziałyśmy, że musimy coś zrobić, biłyśmy się z myślami, aż w końcu podjęliśmy najbezpieczniejszą dla wszystkich decyzję – i dla nas, i dla naszych pracownic, i dla gości – że zamykamy i nie czekamy na decyzję rządu.

Kiedy podjęliście decyzję o ograniczeniach/zamknięciu lokalu? Jak długo to trwało?

Ania z Itepe: Lokalu nie zamknęliśmy i mamy nadzieję że nie zamkniemy nigdy.  Ograniczyliśmy naszą działalność w znacznym stopniu, żeby nie narażać naszych gości i dostosować się do wymogów prawnych. Czas trwania dostosowaliśmy do obowiązujących przepisów i realnej sytuacji. Jak wszyscy byli w domach, to nie było sensu siedzieć w kawiarni. Otwieraliśmy się tylko w weekendy na kilka godzin, żeby sprzedawać na wynos. Nie było zapotrzebowania na codzienne usługi. Jak ktoś chciał się napić dobrej kawy to przychodził w weekend. Sprzedawaliśmy ciasta z witryny plus na zamówienie. Mieliśmy sporo zamówień na Wielkanoc. Zaczęliśmy też sprzedawać kawę w ziarnach. Tak trwaliśmy przez 2 miesiące.

Ola i Asia z Ptaszyny: Decyzję o zamknięciu podjęliśmy na kilka dni przed oficjalnym lockdown’em. Przestrzeń dla dzieci jest specyficznym miejscem, trudno tam zachować dystans społeczny, ciężko wytłumaczyć niemowlakowi, że ma czegoś nie brać do buzi 🙂 Zauważyłysmy też, również po nas samych jako mamach, że zaczynamy siedzieć w domu, nie chcemy wychodzić i narażać nasze rodziny. Także ta decyzja była dość szybka, choć bardzo trudna i w poczuciu dużego niepokoju, co będzie.

Wiele punktów gastronomicznych i klubokawiarni dla dzieci nie wytrzymało trudnej sytuacji pandemicznej. Co pomogło Wam utrzymać się na rynku?

Ania z Itepe: W utrzymaniu się na rynku zadecydowały dwa elementy. Po pierwsze właściciel, od którego wynajmujemy lokal poszedł nam na rękę i zmniejszył czynsz, co zaskutkowało tym, że chcieliśmy walczyć o lokal. Przy braku obniżki możliwe, że byśmy się od razu poddali.

Po drugie i ważniejsze Nasi Goście. My nie mamy klientów. Mamy gości   Zauważyliśmy że dużo osób przychodzi głównie po to, żeby nas wesprzeć, za co ogromnie podziękowania. Dawało nam to siłę i motywację do działania, kombinowania i trwania.

Powinno być jeszcze po trzecie, ale pożyczka od państwa doszła tak późno, że jakby nie pierwsze dwa punkty, to już by nie było czego ratować.

Na pewno nie bez znaczenia jest też skala naszej działalności – jesteśmy bardzo małą firmą, nie zatrudniamy ludzi, nie mamy dużych stałych kosztów, zobowiązań. Dodatkowo kawiarnia nie jest naszym jedynym źródłem dochodu.

Zrzutkę crowdfundingową zrobiliśmy dopiero, gdy wiedzieliśmy że przetrwamy. Było to na zasadzie przedpłaty późniejszych zamówień, dzięki czemu część osób teraz się stołuje u nas za darmo   A dla nas była to szansa na rozkręcenie się, kiedy w pierwszych tygodniach tłumów nie było, a trzeba się było trochę na nowo zatowarować plus wrócić do normalnych opłat.

Ola i Asia z Ptaszyny: Kiedy zamknęliśmy klubokawiarnię, nie mieliśmy możliwości pracować w tej nowej rzeczywistości. Opcja “wynosów” u nas odpadała, nie prowadzimy typowego lokalu gastronomicznego, a po samą kawę rodzice z dziećmi raczej by nie zaglądali. Zresztą, sami namawialiśmy gorąco do “zostań w domu” (szczególnie z maluchami ), “nie narażaj siebie i innych”, jak więc moglibyśmy jednocześnie prosić o przyjście na gofra na wynos? Nie składało nam się to. Postanowiliśmy całkowicie zamknąć nasze miejsce i zobaczyć, co będzie. W międzyczasie podjęliśmy decyzję o zmianie lokalu. Prowadziliśmy też, po wielu namowach ze strony naszych klientek i klientów, zbiórkę crowdfundingową i okazało się, że z ich strony płynie do nas wielkie i niesamowite wsparcie! Zebraliśmy prawie 20 tysięcy. To kwota zapierająca nam dech w piersiach. Prawie osiem tysięcy przekazała nam Zuzia Antecka, dietetyczka prowadząca bloga Szpinak robi bleee, która zaprosiła do współpracy przy swoim e-booku Fe-book o żelazie w diecie dziecka Asię z Ptaszyny (Asia prowadzi bloga Mama na roślinach), i przez miesiąc z każdego sprzedanego e-booka część dochodu szła na wsparcie Ptaszyny. Jesteśmy ogromnie wdzięczne za każdą pomoc, każde dobre słowo, każdy gest – czujemy to wsparcie i ono daje nam siłę.

Jak odnajdujecie się w nowej rzeczywistości – głównie pod względem sanitarnym -prowadzenia biznesu? Co jest wyzwaniem?

Ania z Itepe: Kwestie sanitarne da się wytrzymać. Dezynfekcja stolików i częstsze, dokładniejsze sprzątanie wyjdzie tylko na dobre. Ciągłe mycie i dezynfekcja dłoni u obsługi też nie jest czymś problematycznym. Robiliśmy to zawsze .

Największym problemem teraz jest ograniczenie liczby osób w lokalu i utrzymanie dystansu społecznego. Ciężko poprosić dwu- trzylatka o to, żeby siedział przy stoliku i nie zbliżał się do innych dzieci. Jesteśmy lokalem nastawionym na rodziców z dziećmi i to są głównie nasi goście. Regularnie czyścimy zabawki, pozbyliśmy się wszystkich pluszaków z bawialni, ale część rodziców wciąż odczuwa obawy i nie chodzi do takich miejsc jak Klubokawiarnia ITePe. Na szczęście jest też grupa nowych stałych gości, którzy wcześniej nie przychodzili.

Ola i Asia z Ptaszyny: Wyzwaniem na pewno jest fakt, że dzieci nie zawsze mają w myślach to, że nie można czegoś polizać, dotknąć, że trzeba umyć ręce albo je zdezynfekować. Wyzwaniem dla prowadzących zajęcia będzie utrzymanie głównego celu takich spotkań – radości z bycia razem i wspólnej zabawy, mimo tej całej pandemicznej otoczki. 

Jak wygląda obecnie zainteresowanie klientów z dziećmi Waszym lokalem?

Ania z Itepe:  Zainteresowanie jest. Często miesza się jednak z obawą. Mamy spory ogródek, w którym dzieci też mogą się wyszaleć i póki ładna pogoda jest to wystarczające. Mniejsze opory są przed spotkaniem się z innymi na otwartej przestrzeni niż w zamknięciu. Wraca też zainteresowanie zajęciami dla maluszków. Mamy zajęcia muzyczne, niedługo ruszą znowu sensoplastyczne, zajęcia dla przedszkolaków, jakieś warsztaty dla starszych dzieci. Przy obecnym stanie zagrożenia chorobowego w Polsce chęć wyjścia z domu wygrywa u wielu osób ze strachem przed zarażeniem wirusem.

Ola i Asia z Ptaszyny: Odkąd pojawiła się informacja, że takie miejsca jak nasze mogą znów się otwierać na nowych zasadach, codziennie dostajemy kilka wiadomości kiedy w końcu otwieramy, a odkąd zapowiedziałyśmy otwarcie – codzienne pytania o zajęcia, warsztaty, nowe menu. To nas bardzo wspiera i daje nadzieję na ten wspólny czas i bycie razem w tych trudnych czasach.

Jak widzicie swoją przyszłość? Czy miejsca z przestrzeniami dla dzieci utrzymają się w Waszej ocenie?

Ania z Itepe: Oczywiście że się utrzymają! Jakbyśmy w to nie wierzyli to już dawno byśmy się zamknęli. Dzieci (i rodzice) mają potrzebę przebywania wśród ludzi. Chcą zmienić otoczenie, zająć się czymś. Lokale takie jak nasz mają sporą przewagę nad zwykłymi placami zabaw. Po pierwsze jesteśmy niezależni od pogody, po drugie wiadomo kto i w jaki sposób dba o czystość, a co za tym idzie o bezpieczeństwo. Jesteśmy rodzicami, mamy trójkę dzieci, które same bawią się w naszym lokalu. Można powiedzieć, że dbamy o cudze dzieci jak o własne :).

Patrzymy optymistycznie w przyszłość. Opinie o nas nie biorą się znikąd. Jesteśmy polecani, bo jesteśmy lubiani i lubimy to, co robimy!

Ola i Asia z Ptaszyny:
Niejedno już, jako Ptaszyna, przeżyliśmy. Każda nowa sytuacja, która jest trudna, koniec końców wzmacnia nas i daje poczucie, że takie miejsce jak nasze jest bardzo ważne. Przez ten dziwny czas zobaczyliśmy, jak mocno jesteśmy potrzebni mamom, jak taka przestrzeń wspiera w codzienności, jak wioska jest w rodzicielstwie istotna. Z nadzieją patrzymy w przyszłość. Dla nas nowe miejsce, bardziej dzikie i surowe, jest też nowym etapem, nowym początkiem. Czekamy na to z niecierpliwością.

Klubokawiarnia Itepe mieści się na Pradze Południe przy Alei Stanów Zjednoczonych 67, zaś Klubokawiarnia Ptaszyna otwiera się na nowo 15 lipca z adresem Zaruby 9 na warszawskim Ursynowie. Zerknijcie w galerie tych miejsc oraz weźcie udział w organizowanych przez nich wydarzeniach!

Klubokawiarnia Itepe:

Klubokawiarnia Ptaszyna:

rozmawiała: Ada Rejch

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Co każdy rodzic powinien wiedzieć?

 

  • jak bezpiecznie i przyjemnie dojechać tam gdzie chce;
  • jak ciekawie spędzić weekend;
  • gdzie zjeść rodzinny obiad lub wypić kawę;
  • do jakiego muzeum można wjechać wózkiem
  • który pracodawca pozwoli przyjść z dzieckiem do pracy.

To i wiele więcej wprost na Twoją skrzynkę!

ZAPISZ SIE!