Close

Przytul Polskę – rozmowa z autorkami wystawy

Jak rozmawiać z dziećmi o Polsce? Do jakich wartości, symboli i skojarzeń się odwoływać? Czy taka rozmowa o naszym kraju, narodowości i postawach obywatelskich może być dla dzieci ciekawa i łatwa do przyswojenia? Oczywiście, że tak! Udowodnia to wystawa „Przytul Polskę”, która właśnie zawitała do stolicy. Autorki wystawy postawiły na przystępny język komunikacji z najmłodszymi, zabawę oraz pobudzanie wszystkich zmysłów. Dzieci mogą więc Polskę nie tylko przytulić, ale też powąchać, usłyszeć i obejrzeć. Na zwiedzających czeka kilka kącików tematycznych, a każdy z nich prowokuje do rozmów o postawach obywatelskich czy symbolach narodowych. Dzieci mogą posłuchać muzyki Chopina, poczuć zapach tradycyjnych polskich potraw oraz poznać polską faunę i florę. Wszystko dzieje się w otoczeniu pięknej literatury dla dzieci w każdym wieku, wykonanych z wielką starannością zabawek i… wielkich, przytulnych poduch w kształcie Polski. Na zwiedzanie tej przestrzeni i przytulanie Polski radzimy zarezerować sobie co najmniej półtorej godziny. Z własnego doświadczenia wiemy bowiem, że trudno dzieci namówić do wyjścia z wystawy.

fot. Dorota Belina
fot. Dorota Belina
fot. Dorota Belina

Kuratorkami wystawy „Przytul Polskę” są Małgosia Żmijska, Joanna Studzińska oraz Pola Amber z twórczego kolektywu Mamy Projekt, autorek świetnej NIEMAPY oraz wielu innych ciekawych projektów i wydarzeń dla rodzin. Aranżacją przestrzeni zajęły się pracownie Tym_czasem i bro.Kat, a autorką ilustracji wykorzystanych na wystawie jest Patricija Bliuj-Stodulska.

Warszawska odsłona „Przytul Polskę” odbywa się w dniach 7.11-8.12.2019 r. w Centrum Praskim Koneser. Wstęp jest bezpłatny, na warsztaty oraz zorganizowane wycieczki dla grup obowiązują zapisy. Są jeszcze miejsca! Szczegóły znajdziecie na stronie: przytulpolske.pl

fot. Dorota Belina

 * * * * *

Z Joanną Studzińską i Małgosią Żmijską z Mamy Projekt spotkałysmy się przy okazji realizowanej przez nie wystawy „EkoEksperymentarium” w ramach Łódź Design Festival (o tej wystawie pisałyśmy TU). Warszawska premiera „Przytul Polskę” była okazją do dokończenia naszej rozmowy – o potrzebie spojrzenia na Polskę z dystansem i życzliwością, o wyzwaniach, jakie niesie za sobą projektowanie wydarzeń dla rodzin oraz o tym, dlaczego warto to robić. Pytałyśmy również ogólnie o to, skąd, dlaczego i jaki Mamy Projekt 🙂

fot. HaWa

Joanna Barczuk, Rodzic w mieście (RwM): Pierwszym Waszym wspólnym projektem była NIEMAPA.

Joanna Studzińska (J.S.): NIEMAPA to był pierwszy projekt taki tylko nasz, bo znałyśmy się i pracowałyśmy razem z Małgosią już wcześniej. Nasze drogi zawodowe ciągle się stykały przy okazji realizacji festiwali, wystaw i innych eventów. Potem urodziły nam się dzieci i strasznie się nudziłyśmy 🙂

RwM: A chciałyście się dalej realizować i robić coś kreatywnego?

J.S.: Zapałki w oczy, ale trzeba było coś robić, żeby nie zwariować w domu. Całe życie zawodowe realizowałyśmy projekty, a teraz co – nic? 

RwM: Zaczęło się od świetnych NIEMAP, ale dziś spotykamy się przy okazji realizowanej przez Was wystawy. Czy to, że poszłyście tą drogą i robicie wystawy, jest naturalnym efektem Waszych wcześniejszych doświadczeń zawodowych? Czy to bardziej dzieło przypadku?

J.S.: Przede wszystkim wiedziałyśmy, że organizacja wystaw to nie jest coś nieosiągalnego. Tworzyłyśmy NIEMAPY i wiedziałyśmy już, że jest to dobry materiał i że funkcjonuje jako fajny przewodnik dla najmłodszych. Śliczne ilustracje Maćka Blaźniaka przerobiłyśmy na plakaty i torby. Ale wciąż chciałyśmy czegoś więcej. Wtedy przyszła propozycja z Gdyni, żeby zrobić wystawę o mieście, ale w stylu “niemapowym”. To nie miała być wystawa w rozumieniu klasycznym – żadnych obrazów w ramkach i tego typu rzeczy. Chciałyśmy pokazać miasto w pigułce, dokładnie tak jak w papierowej NIEMAPIE, ale w 3D i bardziej doświadczalnie. Postawiłyśmy bloki i kamienice, między którymi można było spacerować. Było morze i strefa piknikowa. To się świetnie sprawdziło, więc zrobiłyśmy jeszcze kilka wystaw o innych miastach. Równolegle pojawiały się nowe pomysły i propozycje, między innymi myśl o zrobieniu wystawy o Polsce. Zbliżała się rocznica 100-lecia niepodległości. Czułyśmy, że Polska i patriotyzm to tematy, które są w nas bardzo żywe. Świadczyć o tym może choćby to, że jak zaczynałyśmy rozmawiać o Polsce, to wybuchały między nami różne spory – nie to, że się kłóciłyśmy, ale dyskutowałyśmy o tym, jak i czy rozmawiać z dziećmi o Polsce. Uznałyśmy, że skoro jest tyle emocji wokół tego tematu, to znaczy, że trzeba się z nim zmierzyć. 

Małgosia Żmijska (M.Ż.): Jest dużo podziałów i częściej wybrzmiewa to, co nas dzieli niż to, co nas łączy. Trudno o Polsce mówić na luzie, ten temat jest mocno nacechowany emocjonalnie i ma to związek z wieloletnimi już podziałami w społeczeństwie.  

J.S.: Zacznijmy od słowa „patriotyzm”. Każdy rozumie go inaczej. Wystawę „Przytul Polskę” realizowałyśmy we trzy, razem z Polą Amber. Każda z nas inaczej definiowała ten termin, wobec tego proces twórczy trwał długo, ale myślę, że dzięki temu efekt jest bardzo wyważony.  

RwM: Waszą wystawą udowadniacie, że można mówić o ważnych narodowych i patriotycznych tematach bez patosu i stania na baczność. Nie dajecie prostego przekazu. Pozwalacie raczej każdemu odwiedzającemu, rodzinie czy osobie, odnaleźć swój własny klucz do zrozumienia polskości i stworzenia własnego zestawu pozytywnych wartości i myśli o Polsce. Jakie są Wasze najcieplejsze skojarzenia z Polską i ile z tych Waszych osobistych doświadczeń i emocji możemy zobaczyć na tej wystawie?

M.Ż.: W ramach przytulania proponujemy kilka stref i najbliższa memu sercu jest zdecydowania ta mówiąca o obywatelstwie i Konstytucji. Nie było łatwe znalezienie takich rozwiązań ekspozycyjnych, które pozwolą w prosty sposób mówić na ten temat do dzieci, nawet tych najmłodszych. Poza tym u uczestników „Przytul Polskę” angażujemy dotyk, słuch, węch i wzrok – bo Polskę odbieram wszystkimi zmysłami i chciałam, żeby wystawa to oddawała.

J.S.: Jeśli chodzi o mnie i Polę Amber to mamy dwunarodowe dzieci, dlatego musiałyśmy mocno sobie przemyśleć, jak o Polsce rozmawiać z dzieciakami – tak żeby pokazać, jaka jest i nauczyć ją kochać taką właśnie, ale nie próbować udowadniać, że jest lepsza.

RwM: Jak przytulna jest Polska?

J.S.: Polska jest tak przytulna, jak przytulne są nasze domy i nasze głowy! Otwartość, radość życia, a przede wszystkim szacunek dla innych i dobrze rozumiana postawa obywatelska mogą spowodować, że będzie się żyło lepiej. Byłoby super, gdybyśmy umieli nabrać takiego dystansu, żeby móc sobie uświadomić, że Polska jest jaka jest, ani lepsza ani gorsza, że po prostu ma masę fajnych rzeczy i sporo do poprawy. A my, jako jej mieszkańcy, możemy z tego czerpać, ale mamy w związku z tym pewne obowiązki. 

RwM: Nie jest to Wasz pierwszy projekt związany z Polską. Trudno sobie wyobrazić lepszy sposób na promocję i opowiadanie o naszym kraju niż poprzez serię genialnych NIEMAP, w których zachęcacie rodziny z dziećmi do aktywnego zwiedzania miast i regionów Polski. Czy tego typu tematy i edukacja w tym kierunku są dla Was szczególnie ważne? 

M.Ż.: Jako mamy same rozglądamy się za sposobami na rodzinne spędzanie czasu w sposób „analogowy”. Chcemy doświadczać z naszymi dziećmi wspólnie, poznawać je przy okazji codziennych spacerów, lepiej rozumieć ich potrzeby i punkt widzenia, dając im swobodę do zabawy, jak to się dzieje np. na „Przytul Polskę”. Te nasze osobiste potrzeby przekuwamy na profesjonalnie przygotowany projekt, stale jednak pytamy naszych odbiorców o zdanie i wychodzimy im naprzeciw.

fot. HaWa

RwM: Porozmawiajmy o realizacji wystaw dla rodzin z dziećmi. Czy Wasze wcześniejsze doświadczenia zawodowe w organizacji wystaw i eventów obejmowały również projekty skierowane do tej grupy odbiorców? Czy to jest Wasza nowa droga twórcza, którą obrałyście, gdy w Waszym życiu pojawiły się dzieci? 

M.Ż.: Często mam refleksję nad tym, co się kryje pod pojęciem projektowania dla rodzin i projektowania dla dzieci oraz tą etykietą, która teraz nad nami wisi…

Odpowiadając na pytanie – nasze doświadczenie zawodowe polega na tym, że mamy kontakty i wiedzę odnośnie świata architektów, projektantów, ilustratorów oraz realizowania wydarzeń, a także rozpoznawania grup, które w nich uczestniczą i mówienia do nich w odpowiedni sposób. Te umiejętności wykorzystujemy do tego, żeby generalnie projektować. Gdy stałyśmy się mamami, to faktycznie skierowałyśmy nasze zainteresowania na produkty dla dzieci. NIEMAPA Łodzi powstała dlatego, że chciałyśmy mówić o tym mieście i przedstawić innym rodzinom miejsca, które kochamy i w których żyjemy. Potem to się już naturalnie rozwinęło tak, że nasze kompetencje zawodowe oraz obecna sytuacja życiowa najbardziej się wpasowały w projektowanie dla rodzin.

J.S.: Gdy zostałyśmy mamami, zobaczyłyśmy też, że w tym obszarze jest dużo do zrobienia. Gdy rodzic przyjeżdża do danego miasta, to może pójść do informacji turystycznej i dowiedzieć się, że tu jest katedra, tam muzeum etnograficzne i muzeum historii miasta…  

M.Ż.: A jak wejdzie do muzeum to zazwyczaj na wstępie otrzyma informacje: nie dotykać. Oczywiście, stając się mamami, zyskałyśmy tę perspektywę i odkryłyśmy nowe potrzeby związane z byciem rodzicem.

RwM.: Ale rozumiem, że ta etykieta – zespołu projektującego dla rodzin – Wam nie przeszkadza? Nazwa Waszego tandemu, Mamy Projekt, niesie ze sobą dość wyraźny przekaz. Czy może chcecie z tego rezygnować lub wyjść poza te ramy?

M.Ż.: Pewnie inaczej odpowiemy, bo jesteśmy różne i to pozwala nam fajne rzeczy razem wypracowywać. Ja jestem otwarta na wykorzystanie moich kompetencji do różnych projektów. Teraz pracujemy jak najbardziej w rodzinnych projektach, ale to, co się wydarzy w przyszłości, jest kwestią bardzo otwartą. 

J.S.: Myślę, że to jest nasza siła, że robimy to, co nas interesuje w danym momencie. Mamy to szczęście, że zawsze tak sobie dobieramy czy trafiamy w takie projekty, które są dla nas ważne w danym momencie życiowym. Teraz jesteśmy Mamy Projekt, a w przyszłości być może zrobimy coś innego, razem lub oddzielnie. To jest kolektyw twórczy, a nie firma na zawsze.

RwM.: Co jest największym wyzwaniem w projektowaniu wystaw dla rodzin z dziećmi?

M.Ż.: Widzę trzy obszary takich wyzwań. Po pierwsze, nigdy nie przewidzisz do końca tego, co wymyślą dzieci na twojej wystawie, a bezpieczeństwo jest w tym wypadku jedną z nadrzędnych spraw. Niejednokrotnie przykonywałysmy się, że mimo optymalnego zabezpieczenia wystawy i przetestowania jej na wszelkie możliwe sposoby, dzieci potrafią zrobić coś ekstra: odkręcić coś, zerwać, przesunąć. To jest olbrzymie wyzwanie, żeby projektować wystawy, które są interaktywne, czyli pozwalają na swobodne poruszanie się po nich, ale jednocześnie są odporne na to poruszanie się. Dodatkowo, to wszystko musi być wykonane w określonym budżecie, który jest przeznaczony na wystawę tymczasową, więc musimy zmagać się z tym, żeby wykorzystać materiały dostosowane do bezpieczeństwa wszystkich zwiedzających w określonym budżecie. Po drugie, staramy się projektować wystawy dla grup zorganizowanych, czyli zapraszać takie grupy na wystawę, ale ważna jest dla nas również praca z rodzinami i indywidualnym odwiedzającym. W związku z tym musimy uwzględniać te dwie zupełnie różne sytuacje przy każdym z elementów wystawy. Wszystko musi być tak przygotowane, aby grupa świetnie pracowała z edukatorem, ale też tak, żeby na wystawie poradził sobie samodzielnie rodzic z dzieckiem. To nie jest łatwe. I trzecim wyzwaniem dla nas jest wpisanie się w kontekst miejsca, w którym pracujemy. Organizujemy wystawy w bardzo różnych miejscach. Jest to na przykład muzeum ze swoją stabilną strukturą, w którą wchodzimy; jest to festiwal, który ma setki tysięcy odwiedzających; jest to wreszcie lokal, który wymaga całkowitego wyremontowania. To wielka sprawa – zanim rozpoznamy dokładnie środowisko, w którym pracujemy, projekt zaczyna się kończyć. I to są trzy rzeczy, które dla mnie stanowią największe wyzwanie przy realizacji naszych projektów. 

RwM.: A czy nie jest również trudnością projektowanie dla różnych grup wiekowych? Wasze wystawy odwiedzają zarówno raczkujące maluchy, trzylatkowie, jak i dziewięciolatkowie. 

J.S.: Praktycznie zawsze posługujemy się ilustracją, którą po prostu uwielbiamy. To, o czym mówisz, to jest oczywiście wyzwanie, ale myślę, że sobie z tym nieźle radzimy. Trzeba mieć jakiś wewnętrzny luz i zgodę na to, że przecież nie wszyscy muszą przeczytać instrukcje i nie każdy musi wynieść z wystawy tyle samo treści. Mamy różne poziomy narracji. Dzieci nieczytające mogą pooglądać ilustracje i zagrać w proste gry. Dzieciom uczącym się czytać wskazujemy tekst ułożony specjalnie dla nich, czyli infografikę lub krótkie polecenia. Teksty kierowane do dorosłych są na innej wysokości, zapisane inną czcionką i innym językiem. Staramy się to graficznie i językowo różnicować. Czasem wygląda to tak, jakby było za dużo tekstu na naszych wystawach, ale dzięki temu różne grupy mogą znaleźć swój przekaz.  

RwM: Czy nie chodzi też o to, aby te najmłodsze dzieci po prostu intuicyjnie weszły w taką przestrzeń wystawową i się w niej dobrze poczuły?

J.S.: Nie oczekuję, że dzieci trzyletnie, które przyjdą na wystawę, w ogóle coś z niej zapamiętają. Chciałabym tylko, żeby zapamiętały, że poszły na wystawę. Żeby były świadome tego faktu. Dzieci oswajają się z wystawą i samym muzeum, dzięki czemu przestają się go bać. Myślę, że wielu rodziców nie chodzi w ogóle do muzeów i innych tego typu miejsc z dziećmi, bo im to się kojarzy z tym, czym te instytucje kiedyś były: gabloty, kapcie, surowe panie pilnujące, komunikat „nie dotykać”. Budując tego typu interaktywne i dotykalne wystawy,  staramy się odczarować trochę ten smutny stereotyp muzeum. 

fot. HaWa

RwM: A czy rodzic bywa dla Was wyzwaniem? W rozmowach z muzealnikami czasem pojawia się temat problematycznych lub roszczeniowych” rodziców…

M.Ż.: Nie ma czegoś takiego, jak rodzic-problem. Po prostu niektóre osoby traktują nasze wystawy jako moment buforu i szansę na odpoczynek dla siebie. Jeżeli mają taką okazję i widzą edukatora, który pracuje z dzieckiem, to często sami się wycofują. Nie chcę tego oceniać, bo rozumiem, że są sytuacje, gdy potrzebujemy chwili dla siebie lub czujemy się niekompetentni w danej przestrzeni i wolimy, aby dziecko poprowadził ktoś do tego przygotowany. Ale naszym celem na realizowanych przez nas wystawach jest jedynie zainicjowanie tego momentu interakcji rodziny z wystawą. 

J.S.: Edukatorki i edukatorzy podchodzą i odchodzą, nie oprowadzają po tej wystawie od początku do końca. Zależy nam na tym, aby rodzice i dzieci spędzali czas razem, mieli fajne wspomnienia, budowali relacje między sobą. No i przy okazji też oczywiście czegoś się nauczyli lub doszli do jakichś wniosków. I to jest też wyzwanie.

RwM: Jakie muzea odwiedzacie ze swoimi dziećmi? Które polecacie i dlaczego?

J.S.: Pamiętam z dzieciństwa, że moi rodzice często chodzili z nami do muzeów. I nawet jeśli były to groty do strzał w gablotce, potrafili stworzyć o nich opowieść, która zapadała w pamięć. Z córką odwiedzamy różne miejsca: zarówno wystawy sztuki współczesnej, jak i centra nauki dla dzieci. Chodzi o bycie razem i wspólne odkrywanie.

M.Ż.: Lubię odwiedzać miejsca, w których z moim ruchliwymi dziećmi możemy czuć się swobodnie i te, które nie są przeładowane bodźcami. Często nie są to muzea z pierwszej linii, czyli te najbardziej popularne i rozpromowane w przewodnikach. W mojej rodzinnej Łodzi, na strychu Muzeum Kinematografii, skrywa się dedykowana dzieciom wystawa o polskiej animacji. Tam chętnie zaszywamy się w deszczowy dzień. Polecam też Kolejkowo w Gliwicach. To ciekawie zaprojektowane miejsce, pełne „smaczków” ukrytych pośród makiet dla dorosłych. Dla starszych dzieciaków (powyżej 10 lat) zdecydowanie polecam Kopalnię Guido w Zabrzu. To piorunujące doświadczenie zjechania windą (jak kiedyś górnicy) paręset metrów w dół, gdzie panuje niska temperatura, dźwięki są wygłuszone, jest tak „surowo”.

RwM: Czym nas jeszcze zaskoczycie? Kolejne NIEMAPY, wystawy dla rodzin czy coś zupełnie innego?

M.Ż.: Od 2016 r. pracujemy ramię w ramię z Joanną, dynamicznie rozwijając się, specjalizując i zdobywając ogromne doświadczenie w przestrzeni projektowania działań edukacyjnych dla rodzin. W 2020 r. chcemy rozbudować nasze dwie wystawy: „EkoEksperymentarium” i „Przytul Polskę”. Planujemy przebudować je, czerpiąc ze zdobytej wiedzy i jeszcze lepiej dostosować je do potrzeb i oczekiwań uczestników. Będą też chyba nowe NIEMAPY, a w planach są również zupełnie nowe, fascynujące kierunki działania, ale nie zapeszajmy…

Rozmawiała Joanna Barczuk

Relacja i zdjęcia z wystawy „Przytul Polskę”: Dorota Belina

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Co każdy rodzic powinien wiedzieć?

 

  • jak bezpiecznie i przyjemnie dojechać tam gdzie chce;
  • jak ciekawie spędzić weekend;
  • gdzie zjeść rodzinny obiad lub wypić kawę;
  • do jakiego muzeum można wjechać wózkiem
  • który pracodawca pozwoli przyjść z dzieckiem do pracy.

To i wiele więcej wprost na Twoją skrzynkę!

ZAPISZ SIE!